Brak samicy przy młodych, odchów

asiol
Posty: 2
Rejestracja: pt maja 08, 2009 8:56 pm
Kontakt:

Brak samicy przy młodych, odchów

Post autor: asiol » sob maja 09, 2009 8:56 am

Witam
Z gołębiami tak bliżej mam do czynienia pierwszy raz. Na początku kwietnia na balkonie, w pustej donicy po kwiatach zaczęły sobie wić gniazdko sierpówki. 10 kwietnia urodziło się pierwsze jajko, drugie dostrzegliśmy 13 kwietnia, ale pewnie było już wcześniej. Około 10dni temu maluszki się wykluły, wszystko było w porządku. Były karmione i pilnowane przez rodziców. Jednak od wczoraj nie widzę na doniczce żadnego z dorosłych.
Na jak długo samica/ samiec może wybyć z gniazda?
Kiedy będzie trzeba je wziąć i samemu karmić?
Jestem zupełną nowicjuszką, jak już pisałam to mój w sumie taki pierwszy bliższy kontakt z gołębiami i ich maluchami.

Z góry dziękuję i przepraszam, jeśli takie tematy już były :oops:

Awatar użytkownika
Krzysiek_pigeon
Posty: 72
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 4:50 pm
Kontakt:

Re: Brak samicy przy młodych, odchów

Post autor: Krzysiek_pigeon » sob maja 09, 2009 1:24 pm

Witam, po pierwsze sierpówka to nie gołąb tylko synogarlica należąca oczywiście do rodziny gołębiowatych to tak gwoli ścisłości.Piszesz, że młode mają już ponad 10 dni, więc to że rodzice opuszczają gniazdo na dłuższy czas jest rzeczą zupełnie normalną.Napisałaś, że w gniezdzie brakuje samicy, młode karmi zarówno samica jak i samiec.Młodych nie trzeba będzie dokarmiać napewno, jeżeli zgninie jeden z rodziców drugi będzie nadal karmił młode, chociaż może nie wykarmić 2 piskąt.Trzeba pamiętać, że sierpówki to gatunek inwazyjny, nie są naturalną częscią naszego ekosystemu.W Polsce zaczęły się gniezdzić dopiero pod koniec lat 40.Jeżeli na moim balkonie założyłyby gniazdo sierpówki to wyrzuciłbym im jajka i zabrał doniczkę.Balkon to nie miejsce na zakładanie hodowli ptaków.Poza tym sierpówki mnożą się w bardzo szybkim tempie co może zaburzać równowagę w srodowisku.Pozdrawiam.

asiol
Posty: 2
Rejestracja: pt maja 08, 2009 8:56 pm
Kontakt:

Re: Brak samicy przy młodych, odchów

Post autor: asiol » sob maja 09, 2009 2:39 pm

Dziękuję za odpowiedź. Faktycznie, na pewno zapamiętam, że to nie gołąb :)
Postanowiliśmy, zdjąć doniczkę i zająć się nimi sami. Były głodne, więc nakarmiłam je mieszanką (rozmoczony chleb, groch, zarodki pszenne, trochę granulatu- co dodać?). Obecnie siedzą w klatce, na balkonie. Mają prowizoryczne gniazdo z odrobiną siana i doniczke- gdyby chciały się schować. Są już dość duże, rozpościerają ładnie skrzydła, choć pod nimi jeszcze różowo :)
Jeden to taki bohater, ale gdy przyjdzie co do czego to jest bardzo grzeczny, a drugi to taka cicha woda, przy jedzeniu majta strasznie główką.
Kiedy dać im wolną rękę? Oczywiście nie będą przesiadywały całego dnia w klatce! Wynoszę je, będą próby chodzenia i pewnie latania.
Podziwiam waszą pasję, choć pewnie dla Was jestem totalnym laikiem i cieszę się jak dziecko z takich doświadczeń ;)
Jakby ktoś miał jakieś rady to chętnie przyjmę :) Póki co- jak dużo takiej papki im dawać i jak często? Póki co myślę, że zjadły około 1ml.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Krzysiek_pigeon
Posty: 72
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 4:50 pm
Kontakt:

Re: Brak samicy przy młodych, odchów

Post autor: Krzysiek_pigeon » ndz maja 10, 2009 2:00 pm

Robicie krzywdę młodym, tak jak ludzie którzy znajdują w trawie młodą sarnę i zabierają ją do domu.To, że młoda sarna leży w trawie to nic złego tak ma własnie być.Ludzie myślą, że jej matka została zastrzelona albo padła ofiarą drapieżnika.A matka kilka razy dziennie przychodzi ją karmić i opiekuje się nią lepiej niż 10 weterynarzy.Totalny brak wyobrazni prowadzi do tego, że szanse młodej sarny na przeżycie spadną niemal do zera.Ale wracając do tematu, w poprzednim poście napisałem, że młode pozostają same w gniezdzie przez kilka godzin i rodzice przylatują je karmić zapewne wtedy kiedy was nie ma w pobliżu i dlatego ich nie widzicie.Radziłem Wam nie podejmować żadnych działań, ale jak widać zrobiliście tak jak uważaliście za słuszne.Nie winię Was za nic poprostu nie macie wiedzy w tym temacie.Młode zabrane z gniazda raczej nie zostaną już przyjęte przez rodziców, chociaż trudno to jednoznacznie stwierdzić.Jeżeli uda Wam się wykarmić młode to wiedzcie na przyszłość, że nie można tak robić, tak brutalnie ingerować w przyrodę.Nawet jeżeli obojgu dorosłym synogarlicom coś się stało nie powinniscie dokarmiać młodych.Jedyne co można zrobić w takiej sytuacji dobrego to skrócić im cierpienia, to oczywiście moje zdanie na ten temat.Człowiek już zbyt wiele złego wyrządził środowisku naturalnemu.Synogarlice to nie jest "wielka strata" bo to gatunek obcy, inwazyjny, rozmnażający się w zbyt szybkim tempie.Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ