Bezpłodność - do wyleczenia?

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Bezpłodność - do wyleczenia?

Post autor: golebiewski » pt sie 08, 2008 2:57 pm

Dwa lata temu nabyłem na giełdzie samczyka gdańskiego, którego bardzo cenne cechy miałem nadzieję wprowadzić do stada. Niestety okazało się, że jest on niepłodny. Podejrzewam, że może wcześniej przeszedł jakąś chorobę. Można wyczytać, że niektóre choroby mogą wywołać niepłodność ale nigdzie nie wyczytałem czy ten stan jest nieodwracalny a jeżeli jest to jak można to zrobić? Może ktoś się spotkał z informacjami na ten temat?
golebiewski

Awatar użytkownika
zbiter
Posty: 1905
Rejestracja: wt lis 15, 2005 9:26 pm
Kontakt:

Post autor: zbiter » pt sie 08, 2008 9:42 pm

Czy samczyk dobrze parzy (kopuluje)?
Szukaj a znajdziesz

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Post autor: bubi » pt sie 08, 2008 9:54 pm

Witam.Tak jak zbiter napisał może przyczyna tkwi w nim samym poprostu taki ''niezdara'',mam takiego samczyka na 3 partnerki(pewne samice) i około 40 jajek,1 młody.Tak więc czasami,warto się uważnie przyjrzeć :lol: .POZDRAWIAM.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » sob sie 09, 2008 8:09 pm

Gdyby źle krył to nie byłoby tematu. Początkowo sądziłem, że to może duży i długi ogon, więc podciąłem po kilka piór po brzegach. Nic to nie dało. Zmieniłem dwa razy samiczki i nic. Samczyk jest bardzo wesoły, nie może być wolnej samiczki bo zaraz samiczka próbuje iść z nim w parę. Tu wszystko jest jak należy.
golebiewski

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » ndz sie 10, 2008 10:07 pm

Mam jednego takiego samca o którym myślałem że jest bezpłodny. Na 2 samice i 4 pary jaj żadne nie było zapłodnione.
Dziwił mnie tylko fakt że ani razu nie widziałem go jak kopulował z samicą. Zmieniłem jeszcze raz samice i widziałem jak z nią kopulował - wynik - oba jaja zapłodnione.
Następne jaja znowu nie zapłodnione i więcej nie widziałem aby "się kochały".
Pytanie: Czy można w jakiś sposób zwiększyć szanse na młode? Oddzielenie pary od innych gołębi nie pomaga.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » pn sie 11, 2008 9:53 am

Przez kilka ładnych lat hodowałem pawiki, jak na ówczesne lata były bardzo dobre. Tam był dopiero problem z zapłodnieniniem. Podcinanie ogonów, piór dookoła steku, obowiązkowo wielkie gniazda. Jak to nic nie dawało, parkę można było zamknąć w dużym gnieździe. Zabieranie w osobne miejsce z gołębnika najczęściej na tyle stresuje gołębie, że nie chcą kopulować. Lepiej wypuścić wtedy je na większość część dnia same pod wolierkę. Ale niektóre wolą się parzyć w gołębniku. Wtedy najlepiej obserwować zwyczaje danej pary. I czasami trochę coś w gołębniku przerobić. Miałem pary które uparcie próbowały kopulować na siodełku lub w wylocie. Trzeba było niestety ułatwić im to i trochę przerobić te elementy. Dle jednej pary wystarczyła cegiełka na podłodze i inne gołąbki miały utrudnione rozganianie, co wcześniej nagminnie robiły. To tylko takie przykłady, trzeba samemu dobrze obserwować i coś może się wymyśli.
golebiewski

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pn sie 11, 2008 7:27 pm

Witam.U mnie skutkowało wypuszczenie pod wolierę (bardzo wcześnie rano )tej jednej pary.Pozostałe przebywały jeszcze przez godzinkę lub dwie zamknięte.Mogłem spokojnie obserwować parę i dokładnie określić czy samiec kryje samicę czy też deskę.Ponadto inne samce nie przeszkadzały w kopulacji.Jednak w przypadku uszkodzenia nasieniowodów sprawa jest beznadziejna.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » wt sie 12, 2008 8:55 am

No tak, uszkodzone nasieniowody to faktycznie ,,po ptokach". Nie wspominałem wcześniej, że koledzy mieli przypadki, kiedy po 2 sezonach gołąb odzyskiwał płodność i nie dotyczyło to tylko samiczek, które wcześniej były eksploatowane ponad miarę, ale także i samców. Kiedy raptem w gołębniku zaczynały pojawiać się jakieś mieszańce. A to była sprawa samca, który służył na mamki bo był niepłodny, do czasu (przez 2-3 lata). O mało nie doprowadziło to do zmiany stada podstawowego, bo kolega sądził, że z rasowością coś u nich nie tak, nie podejrzewając nic a nic sprawcy całego ,,zamieszania".
golebiewski

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt sie 12, 2008 5:59 pm

Witam.Też znam takie przypadki.Moim zdaniem te ptaki miały nie uszkodzone lecz chore nasieniowody(zapalenie nasieniowodów spowodowane chorobą bakteryjną).Jest to efekt nie do końca wyleczonej mycoplazmy lub salmonelki.Hodowca mógł podać antybiotyki np.lecząc katar i przy okazji "naprawił" felernego samczyka.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » pn sie 18, 2008 9:39 am

Opal sądzisz, że można spróbować podać ewentualnie jakiś antybiotyk i poczekać na efekty? Tylko myślę, że może być problem z wyborem odpowiedniego leku. Badania mogą nic nie wykazać, albo wykazać bakterie w ilościach niepatogennych i cholera wie czy to te.
golebiewski

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pn sie 18, 2008 9:24 pm

Witam.Spróbuj podać antybiotyk o szerokim zakresie działania np.doxycyklinę w dawce 1,5 grama na 1 litr wody przez 12-14 dni.Pozdrawiam.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » wt sie 19, 2008 12:33 pm

No, wreszcie urlopik i wreszcie jakiś temat, na który można coś popisać :wink:

Zacznę od końca- odnośnie zaburzeń płodności i leczenia - przykład wprawdzie dotyczący samiczek ale istota problemu podobna- gdybym w stadzie reprodukcyjnym lub towarowym wpadł na pomysł aby nieśność przywracać za pomocą antybiotyków bez ustalenia przyczyny takiego stanu to efekt byłby taki, że hodowca poszedłby z torbami, i ewentualnie sprawa trafiłaby do sądu (tak się to często kończy w przypadku wpadek!).

Przypadków zaburzeń płodności u gołębi miałem sporo. Częściej z takim stanem spotykałem się u samic- przyczyny były różne: choroby zakaźne, choroby metaboliczne, niedobory, wady genetyczne, miałem też przypadek nowotworu jajnika.

W przypadku samic patologia może dotyczyć właśnie jajnika, choć najczęściej tyczy się jajowodu lub poszczególnych jego odcinków. Dokonując analizy jaja można wywnioskować, w której dokładnie części jajowodu toczy (ł) się proces patologiczny.

Wracajmy jednak do samców. Kolega Gołębiewsky, z tego co mi wiadomo jest hodowcą gdańskich. Tak się składa, że jest to rasa, która czasami może mieć problemy z rozrodem (mimo, że pozornie wygląda na bezproblemową).

Pewnego roku w moim stadzie po decyzji o dopuszczeniu do rozpłodu 4 par więcej zapłodnienie spało do 75% (normalnie wynosi w moim stadzie od 85-90%-zawsze dokładnie wyliczam po sezonie). Dla gołębi utrzymywanych systemem wolierowym uznaję normę 80% odpadu (czyli brak zapłodnienia, zamiernie zarodków, śmierć piskląt do 35 dnia), dla gołebi w wolnym oblocie - 90%.
W tym przypadku powodem była zbyt duża obsada. Poradziłem sobie bez zmniejszania liczby ptaków - przyciąłem o 2/3 wszystkie sterówki w ogonach zarówno samic jak i samców- problem zniknął.
Banalnie proste jednak najbardziej skuteczne. Starą praktyką jest też obcinanie gęstych piór dookoła kloaki- tutaj trzeba ostrożnie, ponieważ niektóre z nich pełnią funkcje czuciowe-podczas aktu kopulacji ułatwiają lokalizację kloaki samicy.

Jeżeli chodzi o brak lub słabe zapłodnienie ze strony samca najczęstsze przyczyny to (wg kolejności istotności):
-przepełnienie gołębnika
-podeszły wiek samca
-zakażenie ogólnoustrojowe
-Zakażenie JĄDER (NIE NASIENIOWODóW) przez kontakt z workami powietrznymi
-zaburzenia hormonalne
-zbyt duże stężenie amoniaku w gołębniku (tak własnie)
-niedobory witaminowo-mineralne
-nowotwór jądra

Rozpoznanie stawia sie na podstawie analizy historii danego przypadku oraz analizy jakości gołębnika. Bardzo pomocne jest zdjęcie RTG-wykrycie guza jądra.

Leczenie-najczęściej poprawa warunków, izolacja danej pary- często się sprawdza, pod warunkiem , że izolatka ma odpowiednie wymiary i jest dobrze nasłoneczniona. Zamiast nasłonecznienia można stosować lampy emitujące odpowiedniej długości promienie UV.

Jednak najczęściej leczenie opiera się o terapię hormonalną. Podejmowałem próby leczenia niepłodności u gołębi zarówno samic jak i samców. W przypadku samic udawało się jedynie wstrzymywać za pomocą hormonów nieśność (np zimą), natomiast samic niepłodnych nie udawało się "ruszyć".

W przypadku samców efekty były znacznie lepsze. Jednakże kurację przeprowadza się o odpowiedniej porze roku, wykorzystując odpowiednie widmo UV i hormony. Najlepsze efekty leczenia uzyskuje się u samców, które np.2 lata wstecz zapłodniły połowę jaj, a w zeszłym sezonie tylko 1 na np. 6. Samce, które od sezonu lub 2 nie zapłodniły ani jednego jaja z reguły nie reagują na terapię hormonalną.

Co ciekawe- pozornie niepłodny samiec po przeniesieniu do innego gołębnika i normalnym parowaniu często okazuje się płodny. Ta zależność działa też w drugą stronę.

Odnośnie samczyka kolegi Jacka-jeżeli zapłodnił chociaż jedno jajo jest dla niego ratunek, ale już nie w tym sezonie-szkoda zachodu. Generalnie o tej porze ani jajek, ani młodych nie powinno już być w gniazdach. Można spróbować od lutego przyszłego roku
Pozdrawiam:
T.S.
P.S. Panie Jacku potrzebuję "na odświeżenie krwi" coś żółtego- głowa i korona musi być ładna, ogon można darować. Płeć nieważna-znajdzie Pan coś?

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » wt sie 19, 2008 2:34 pm

Witam Panie Tomku.

Z samczykami to ogólnie nie mam problemu, gorzej z samiczkami, jakoś ta głowa nie idzie niestety taka jakbym chciał. Szkoda, że ptaki są w okresie pierzenia to trudno zaprezentować ich walory. Mam ładnego z głowy samczyka z zeszłego roku, środkowa część wydłużona, korona to taka jak prawie u wszystkich żółtych i młodego z tego roku. Zaczyna coraz lepiej wyglądać. Mam jeszce trochę tego ale szczeże mówiąc nie wiem co będzie co i w połowie z nich jest dolana krew samiczki od Pana. Tego nie będę oferować. A może i wyszłyby zdjęcia i coś by na nich było widać. Czy może przytrzymać je aż spierzeją?
Był niedawno u mnie kolega z Niemiec i oglądał gdańskie. Wie od kogo one pochodzą i obiecał przywieźć coś ciekawego na zmianę krwi. Dowiedziałem się jeszcze taką ciekawostkę o moich gdańskich, że bardzo często młode pod nimi lęgną sią 15 dniu. Powiem tak, że miałem przez to trochę zamieszania bo faktycznie często nie zgadzały mi się terminy klucia. Myślałem, że to ja coś przegapiłem. Zapomniałem dodać, że odchowują takie wczesne młode.
golebiewski

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » wt sie 19, 2008 9:58 pm

Witam Subbuteo
A co z moim samcem. Można go pobudzić hormonalnie do kopulacji? Ma 7 lat i nie jest to jakaś sierota która nie może znaleźć sobie miejsca w gołębniku. Raczej to on daje zazwyczaj w kość innym samcom.
Samiec jest więcej niż niezły więc jeśli coś można by było zrobić to gra raczej warta świeczki.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt sie 19, 2008 10:12 pm

Witam.Co racja to racja.Najpierw badania potem antybiotyk według antybiogramu.Pozdrawiam.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » ndz sie 24, 2008 11:35 pm

Witam,
tutaj bad. bakteriologicznego bym nie robił-nie ma takiego wskazania.
Panie Jacku-nie spieszy mi się wiec poczekamy do spierzenia. Może też uda mi się sprowadzic jakiś materiał z Niemiec-korona jest w tym roku priorytetem. Poprawiłem korony o mazrów i płowych, teraz czas sie wziąć za żółte..

ad. Sub_zero. Sprowokowanie Twojego samczyka do krycia samiczki za pomocą hormonów nie będzie trudne, jednak jeżeli nie bedzie zapładniał trzeba będzie się trochę nagimnastykować. generalnie leczenie tego typu schorzeń jest skomplikowane- tu nie wystarcza samo podanie leku, trzeba sterować też innymi czynnikami. Spróbujemy, ale na wiosnę-teraz nie ma to sensu..
Z innej beczki-jak tam Przemek sezon łowiecki? Mam nowy całkiem niezły patencik na lisy-przychodzą na 20m :roll: Jak chcesz to mogę Ci podać jak i co :wink:
Kończę, bo zaraz na dziki ruszam..
Pozdrawiam:
T.S.

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » czw sie 28, 2008 9:47 am

Na samym początku sezonu pozyskałem pierwszego lisa. Ze skórą nic się nie dało zrobić ale czaszkę wypreparowałem i będzie wisieć na honorowym miejscu na ścianie w gabinecie u prezesa (prezesem będę ja :lol: ).
Jestem niezmiernie ciekawy co ty znowu za patencik wykombinowałeś. Napisz na maila. Masz mój adres mailowy?
Teraz muszę zaliczyć wyjazd na kaczki.
Zostaw sobie trochę urlopu to może skoczymy na te gęsi w tym roku.
Pozdrawiam

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » czw sie 28, 2008 11:00 am

witam kolegów
z tym patentem na lisa to może trochę głosniej, a nie tylko na priv inni też są ciekawi :lol:
Pozdrawiam

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » pt sie 29, 2008 9:23 am

ad. Pampalini. Patent jest skuteczny tylko dla tych, którzy są myśliwymi :wink:
ad. Sub-zero- Gratuluję rudzielca!
Jak chcesz na kaki to zapraszam do siebie. W tym roku jak narazie jest nędza z kaczkami- wody mało Ja kilka strzeliłem ale narazie nie jeżdżę- niech sobie żyją. Trzeba poczekać tak ze 3 tygodnie to zaczną się przeloty i kaczuchy będą na każdym bagnie. Na gęsi bardzo chętnie podaj tylko termin, a ja reszte zorganizuję tak żeby pojechać (pod warunkiem, że nie będzie to 18-22.09.), bo mamy wtedy kongres PTNW i jako organizatorzy musimy być na miejscu.
A w niedzielę (a raczej z niedzieli na poniedziałek -godz. 02:50) palnąłem dzika:) Duży- zdjęcie na maila.
Pozdrawiam:
T.S.

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » pt sie 29, 2008 3:04 pm

ad. Subbuteo
tak się składa, że akurat jestem myśliwym :shock: inaczej to chyba bym o lisach nawet nie wspomniał :!:
ale dzięki ...

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » pt sie 29, 2008 4:09 pm

Panowie, polowanie na lisy o tej porze roku? :shock:
Najprzyjemniejsze wspomnienia mam z zimowych polowań z jamnikiem na norach. Czas oczekiwania aż lis wyskoczy z nory był dla mnie czasem wręcz magicznym, który mi pozwalał się wyciszyć, odpłynąć od rzeczywistości, wtopić się w otaczającą przyrodę... Górą szumiały korony sosen targane mroźnym wiatrem, pojedyncze płatki śniegu wirowały w powietrzu a z dołu dochodziło miarowe dudnienie, bo tak słychać psa, który stara się wygonić lisa z podziemnych zakamarków jego królestwa.
Czas stawał w miejscu i tylko zapadający powoli zmierzch przypominał o jego upływie ... :D
Dirko

Awatar użytkownika
sub_zero
Posty: 196
Rejestracja: ndz lut 05, 2006 7:20 pm
Kontakt:

Post autor: sub_zero » pt sie 29, 2008 5:29 pm

Dla mnie dobry czas na lisy zaczyna się od początku sezonu i trwa do jego zakończenia. Na polowanie na norach jeszcze przyjdzie czas.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » ndz sie 31, 2008 2:13 pm

ad. Pampalini-w takim razie zwracam honor i zaraz piszę priv.
Hodowcy gołębi (i innych ptakow) często narzekają na problemy z różnymi drapieżnikami i chcą, by im coś pomóc dlatego Twoje pytanie o lisa nie było dla mnie tak oczywiste.
ad. Jarek Siedlecki-oczywiście najpiękniejsze polowania na lisy są zimą, na śniegu-a i skórka wtedy do czegos się przyda. Osobiście na norach z psem nie polowałem -bez psa tak, polowałem za to z jagtterierami na stogach, na wab, kiedyś też strzeliłem lisa spod wyżła-moja suka zrobiła stójkę jak na bażanta, po odpowiedniej komendzie ruszyła, ale zamiast bażanta wyskoczył rudzielec :roll:
Poluję w obwodzie typowo polnym, i staramy utrzymać się jak największą populację zwierzyny drobnej, zasiedlamy łowisko bażantami (koguty i kury)oraz kuropatwami (na które zresztą nie polujemy, ale lubimy jak są :roll: )-z tego tytułu strzelanie drapieżników o każdej porze sezonu jest raczej wskazne.
A wracając do ulubionych- ze wszystkich rodzajów polowań na lisy najbardziej lubię polowania z wabikami :roll:
O.k.-kończymy ten temat, bo to forum gołębiowe w końcu :wink:
Darz bór!
T.S.

Awatar użytkownika
amcane
Posty: 287
Rejestracja: pn lut 20, 2006 3:37 pm
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: amcane » pn wrz 01, 2008 2:52 pm

Subbuteo pisze: O.k.-kończymy ten temat, bo to forum gołębiowe w końcu :wink:
Darz bór!
T.S.
Wcale Panowie nie musicie kończyć , wystarczy że przeniesiecie dyskusję do tego tematu :arrow: http://www.golebnik.pl/forum/viewtopic.php?t=1537 :wink:
POZDRAWIAM amcane

ODPOWIEDZ