Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

RAREK
Posty: 25
Rejestracja: wt lut 16, 2010 9:11 pm

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: RAREK » pn sie 30, 2010 2:02 pm

Krzysie pysie ,piszecie strasznie męczące posty kobyły.
Pytanko mam .. czy moglibyśmy zobaczyć wasze hodowle w najbliższej przyszłość, wiele nam to wyjaśni.
Opal cuć mi się wydaję ,ze Ty ostatnio gołębi nie trzymasz, wiec skąd ci wiadomo jakie były problemy w tym sezonie lęgowym. Coś przebąkiwałeś o machlojach z watem i musiałeś ptaki wywieźć :idea:
Z wykształcenia jestem geologiem przemierzyłem Europę wszerz i wzdłuż widziałem wiele hodowli w rożnych krajach, dziwi mnie zacofanie i brak kultury hodowlanej.. na tym forum
Najsampierw myślałem ze jest to forum hodowców profesjonalistów

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 30, 2010 2:27 pm

Witam.Ad.Rarek.Jesteś odzwierciedleniem obecnego młodego pokolenia.Zadufany w sobie bo ma dyplom.To,że zdobyłeś wykształcenie nie świadczy o niczym.Codziennie czytam grafomańskie teksty mądrali z dyplomami.Ponadto nie bardzo udaje Ci się zaistnienie na tym forum.Przepisanie artykułu ze "Złotego skrzydła" oraz obrażanie innych to trochę za mało by tu zaistniec.Takich jak Ty przewijało się tu wielu i długo nie zagrzali miejsca.Chcesz zaistniec wykaż się wiedzą,popartą doświadczeniem.To ,że przeczytałeś kilka podręczników to dowód tylko na to,że umiesz czytac.Nic więcej.Moją hodowlę odwiedziło tylko kilka osób.Wyłącznie Ci,których dobrze znam i im ufam.Ty do nich nie należysz i długo nie będziesz należał.Pozdrawiam.Miłego grzebania w ziemi,życzę.

Carloss
Posty: 284
Rejestracja: pt maja 22, 2009 12:55 pm
Lokalizacja: Warszawa Falenica
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Carloss » pn sie 30, 2010 3:36 pm

Witam, muszę przyznać, ze kolega RAREK wniósł nieco "świerzości". I to na tyle. Kompletnie nie zgadzam się z jego opiniami (a do starych nie należę). Ale ma do nich prawo i trzeba to uszanować.
Bardzo mi się podobał post kolegi Krzyśka o "Staruszkach".
W zupełności się z nim zgadzam.
Karol.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » pn sie 30, 2010 5:14 pm

Witam.Rarek zarzuca nam zacofanie i brak kultury hodowlanej.Jednak mimo 60-ki na karku staram się cały czas pogłębiac swoją wiedzę.To co przekazali mi starzy hodowcy to były rady oparte na obserwacji i wielopokoleniowych doświadczeniach.Teraz dopiero po wielu latach dzięki publikacjom Tomka Stenzla udało mi się połączyc teorię z praktyką i uzmysłowic sobie, że mój dziadek podając zsiadłe mleko czy siarę od krowy postępował nowocześnie.Dziadek nie wiedział,że to co robił to probiotyka.Dziadek nie wiedził nic o leczniczym działaniu drożdży piekarniczych.Jednak podając chleb ,serwował te drożdże ptakom.Ja dzięki Tomkowi już to wszystko wiem. A Stenzel to specjalista wysokiej klasy.Nie tylko wet ale także hodowca i naukowiec prowadzący badania w Klinice Chorób Ptaków w Olsztynie.I to naukowiec młody z otwartym umysłem.Potrafiący przełamywac stereotypy.Jemu zawdzięczam tyle samo co moim starym mistrzom .Może nawet więcej bo teraz już wiem i nie muszę pytac nikogo,dlaczego tak postępujesz .I to Tomek uzmysłowił mi ,że hodowca nie powinien zajmowac się leczeniem.Hodowca ma zapobiegac i pracowac nad silnym układem odpornościowym, bo to jedyna obrona przed chorobą..Nie odrzucam też wszystkiego jak leci.Wiele produktów jak chocby Protexin opracował Szeleszczuk.Kupuję ten produkt i uważam za najlepszy na rynku.Jednak nawet do publikacji uznanych weterynarzy podchodzę ostrożnie.Podam przykład.Lek wet Aurelia Romanik w jednym z artykułów napisała:"Podstawowym żródłem witamin są pasze.Jednak zapotrzebowanie na witaminy trudno w pełni pokryc paszami.Prawidłowe żywienie musi uwzględniac stosowanie syntetycznych preparatów witaminowych"
A mnie jako hodowcy (zacofanemu, o słabej kulturze hodowli )zapala się czerwone światełko.I zadaję sobie pytanie.A jak sobie z tym radzą ptaki dzikie ? Kto im podaje syntetyczne preparaty witaminowe ? Matka natura czy święty Franciszek z Asyżu,który nazywał ptaki bracmi mniejszymi ? I wpisuję w wyszukiwarkę "uboczne skutki podawania syntetycznych preparatów witaminowych".A potem czytam sobie artykuł z "Dobrego lotu" zatytułowany"Przedawkowane złudzenia".Bo sztuczny syntetyk łatwo przedawkowac a witamin w warzywach nie przedawkujesz nigdy.I natura jest w pełni przyswajalna przez organizm a sztuczne gówno ptak prawie w całości wydali z kałem.I mam pytanie.Kto jest bardziej zacofany ? Ten co przyjmuje wszystko co podparte stopniem czy tytułem naukowym jako pewnik i dogmat nie do podważenia ? Czy ten co nie ufa nikomu bo sparzył się w życiu tyle razy,że woli dmuchac na zimne ? I rozwiązuje problem starając się poznac wszystkie argumenty za i przeciw.A podobno odrzucanie autorytetów to domena młodości a nie starych steranych życiem ludzi .Świat stoi na głowie.Stary się buntuje a młody łyka wszystko co napiszą na ulotce reklamowej,czy w sponsorowanym przez producenta artykule pseudo naukowym.
"Młodości! Ty nad poziomy
wylatuj,a okiem słońca
ludzkości całe ogromy
przeniknij z końca do końca"
A oni mi piszą,że męczą ich dłuższe posty i nie potrafią ich zrozumiec bo są za długie.Litości.Jakie Wy szkoły kończyliście ?
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » pn sie 30, 2010 7:03 pm

zamiast czytać posty na kilka stron i psuć wzrok w kompie to lepiej poczytać książkę wygodnie w łóżku :D pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

placek
Posty: 119
Rejestracja: pn lip 13, 2009 1:05 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: placek » pn sie 30, 2010 8:05 pm

Witam, nieraz lepiej poczytać mądre posty niż głupią książkę. Pozdrawiam.

Carloss
Posty: 284
Rejestracja: pt maja 22, 2009 12:55 pm
Lokalizacja: Warszawa Falenica
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Carloss » wt sie 31, 2010 8:18 am

Witam, przeglądając wczoraj rodzinne zdjęcia (porządki po remoncie) natknąłem się na zdjecia na którym w tle mój ojciec karmi "czymś" gołębie. Ja tego nie pamiętałem, ale mama powiedziała mi że co jakiś czas karmił gołebie własnie chlebem. Ponieważ gołębie były w wolnym oblocie to tata siadał na stołeczku i kruszył im tzw. czerstwy chleb, czyli taki 2-3 dniowy, nie zapleśniały ale nieco podsuszony już, a gołebie ustawiały się w kolejce i bardzo to lubiły.
Nie wiem czemu wczesniej mi to umkneło, ale zaciekawiło mnie właśnie karmienie chlebem. Ciekawe czy ktoś z kolegów wciąż systematycznie stosuje chleb?
Z czasów które pamiętam wyjadanie z zupy postawionej dla pasa ziemniaków przez gołębie było czymś codziennym. Chyba że pies był głodny to wtedy gołębie odchodziły od miski ale bez ogonów.
Karol.

krzysiek
Posty: 3657
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: krzysiek » wt sie 31, 2010 9:43 am

Opal trafił w sedno. Rarek jest bezkrytycznie zapatrzony w nowoczesne gołębiarstwo w stylu zachodnim i wierzy w tytuły naukowe. Wiedzę i doświadczenie ma za nic, tradycję także. To co nowoczesne i opatrzone odpowiednim papierem jest cacy, a to, co tradycyjne i sprawdzone jest do bani. Dlaczego uważam, ze wiedza i tytuł naukowy to zupełnie różne sprawy i tylko czasami idą w parze? Wiem to z doświadczenia. Kiedyś pracowałem w lokalnej filii dużej firmy o zasięgu krajowym . Akurat kierownik filii podpadł i przyjechał prezes oficjalnie i pokazowo go usunąć. Odbyło się zebranie, stary kierownik spektakularnie wyleciał i prezes po patetycznej przemowie oznajmił, że dał ogłoszenia w sprawie przyjęcia nowego kierownika. Pytamy, dlaczego bierze kogoś z powietrza, skoro ma sprawdzonych pracowników i wystarczy kogoś awansować. Odpowiedział, że to ważne i wymagające stanowisko i woli kogoś z wyższym wykształceniem, a ponieważ przeważnie pracownicy naszej firmy mają średnie, więc to dla nich zbyt odpowiedzialne stanowisko. Gdy się dowiedział, ze jedna z koleżanek ma wyższe wykształcenie, zmieniło się jego podejście. Normalnie traktował podwładnych z góry, ale na nim robił wrażenie tytuł. Liczył się papier, nie ważne było doswiadczenie i co człowiek sobą reprezentuje, tylko jaki ma papier..Akurat z tą dziewczyną dobrze trafił. Była dobrym kierownikiem, z czasem awansowała i przeniosła się na wyższe stanowisko do innego miasta. Gdyby nie papier pozostała by zwykłym pracownikiem. Teraz z innej beczki. Mój rówieśnik, chłopak wychowany w lesie. Chodziliśmy razem do podstawówki, to znaczy do młodszych klas, później nauczyciele zaczęli go usadzać. Twierdzili, że to kompletny głąb, tępy i odporny na wiedzę, podejrzewali nawet, że może być niedorozwinięty. Kolega idąc do szkoły przechodził koło glinianek. W lasku miał ukrytą wędkę z leszczyny. Wyciągał ją, zarzucał. Jesli karaski brały, zostawał nad wodą, do szkoły już nie szedł. Gdy przez pół godziny nie było brań szedł na 2-3 godziny, potem się urywał. W rezultacie z trudem skończył 6 klas podstawówki.Po wojsku wyjechałem. Nie było mnie przez ładnych parę lat. Wróciłem i czego się dowiaduję. Koleś, nie mający żadnego wykształcenia został głównym specem od komputerów i instalacji alarmowych w samochodach w lokalnym oddziale dużego koncernu motoryzacyjnego. Ma dwa służbowe samochody i nieprzyzwoitą pensję. Nie ma papieru, ale za to niesamowitą wiedzę i tamta forma postawiła właśnie na jego wiedzę.Często jeździ do centrali do Warszawy, gdzie pokazuje utytułowanym kolegom "jak to się robi".Jeszcze jeden przykład. Mój obecny pracodawca postanowił mieć własną studnię. Przyszedł do niego sąsiad , starszy, prosty rolnik i powiedział, ze wodę mu znajdzie., ale nie za darmo, za flaszkę,. Uciął wierzbową gałązkę, przeszedł po placu i oznajmił: tu jest woda, na głębokości 7 do 9 metrów. Na flaszkę dostał, ale szefuńcio również zapatrzony w papier postanowił sprowadzić z Płocka geologa, by ten wodę odszukał naukowymi metodami. Pojechał więc po pana inżyniera, przywiózł go własnym samochodem, zafundował hotel i wyżywienie, zapłacił kilkaset złotych za usługę i dowiedział się,m ze woda jest kilkaset metrów dalej, na 14 metrach. Odwiózł specjalistę do Płocka sprowadził specjalistów, którzy dowiercili się do przeszło 30 metrów , a wody ani kropli.To staruszek alkoholik z wierzbowa gałązką miał rację, wiedzę o tym, jak szukać wody przejął po ojcu i dziadku. Naukowe metody i tytuł inżyniera zawiodły, a kosztowały szefuńcia ładnych parę tysięcy.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » wt sie 31, 2010 10:27 am

Witam.Krzysiek dyplom i tytuł o niczym nie świadczą.Wśród tych co kończą studia jest identyczny odsetek głąbów i matołów co w całym społeczeństwie.Łatwo takich rozpoznac bo im samym najbardziej imponują te dyplomy i tytuły.A daj takiemu stanowisko kierownicze do od razu zacznie gnębic podległych pracowników.Tacy ludzi przypominają mi pewną formację z PRL-u a mianowicie ZOMO.Dali takiemu burakowi pałkę i od razu myślał,że jest Bogiem.Śmieszą mnie tacy durnie i wolę porozmawiac z mądrym człowiekiem bez wykształcenia niż z takim burakiem.Pozdrawiam.

Carloss
Posty: 284
Rejestracja: pt maja 22, 2009 12:55 pm
Lokalizacja: Warszawa Falenica
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: Carloss » wt sie 31, 2010 11:42 am

Oczywiście Panowie nie można generalizować, tak jak Opal zauważył, wszędzie są durnie i matoły, także wśród tych którzy posiadają dyplomy wyższych uczelni.
Sam mam wyższe wykształcenie, ale jakie ma to znaczenie w hodowli gołębi? Żadne. Wiedzę zdobywa się przez ciągłą pracę hodowlaną i wyciąganie wniosków. Kilka lat temu miałem dyplom w kieszeni, a gołębie zdychały, więc w niczym On mi nie pomógł. Wszystko zależy od charakteru człowieka. Jeszcze gorsza od "wykształconego buractwa" jest mieszanka "słomy w butach i grubego portfela". Z jednej strony królowie świata bo wydaje im się że można wszystko kupić (także gołębie - czasem na lokalnych giełdach chodza tacy Panowie z plikiem gotówki i szpanują kupując najlepsze ptaki, "PODZIWIAJCIE ILE JA PŁACĘ"). Z drugiej strony dramat, bo podpisać się trudno, a zrozumieć co się czyta jeszcze gorzej.
Tak było i będzie.

Wciąż jestem ciekawy co sądzicie o karmieniu chlebem?
Karol.

edek3
Posty: 199
Rejestracja: sob mar 28, 2009 6:46 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: edek3 » wt sie 31, 2010 12:26 pm

Witam. Z zasady karmienie gołębi chlebem jest szkodliwe.Raczej nie powinno się karmić.Sporadycznie raz kiedyś jak przełknie to nie zaszkodzi.Krzysiek pisze że dziadki karmili chlebem,może i karmili,ale co to były za gołębie wykarmione chlebem - nędza bida i nic więcej.Pozdrawiam

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » wt sie 31, 2010 1:02 pm

edek3 pisze:Witam. Z zasady karmienie gołębi chlebem jest szkodliwe.Raczej nie powinno się karmić.Sporadycznie raz kiedyś jak przełknie to nie zaszkodzi.Krzysiek pisze że dziadki karmili chlebem,może i karmili,ale co to były za gołębie wykarmione chlebem - nędza bida i nic więcej.Pozdrawiam
nic dodać nic ująć życzę szczęścia w hodowli gdzie podaje się chleb :lol: :lol:
golebie-akrobatyczne

krzysiek
Posty: 3657
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: krzysiek » wt sie 31, 2010 1:52 pm

Dzięki. Jakoś moim ptakom nie szkodzi. Karmienie samym chlebem mogło by zaszkodzić, jednak chleb jako dodatek smakowy w niewielkiej ilości na pewno nie zaszkodzi, podobnie jak ziemniaki , twaróg czy drożdże. Teraz coś z działki gołębi pocztowych. Mój ojciec w młodości lotował z dużym powodzeniem. Sprowadził w połowie lat 60-ych ze Śląska ptaki szczepów Fabry, Sion i Bricoux. Zwłaszcza bardzo popularne wówczas "bryki" były idealne na dalekich dystansach. Ptaki praktycznie cały rok miały wolny oblot, jako karma pszenica, zimą i na jesieni, w okresie pierzenia jęczmień, dodatki to chleb i ziemniaki z otrębami. Ptaki latały wówczas ze wszystkich kierunków, nie tylko z zachodu. U nas najcięższym lotem był Hrubieszów.W roku 68 mieli lot z Anglii. Ojca samica druga w okręgu, o kilka minut za pierwszym lotnikiem. Była by pierwsza, ale ojciec musiał ganiać na rowerze do zegara do Kalisza, ponad 8km, z tego połowę przez las, polną drogą. Potomkowie tych ptaków są w naszych gołębnikach do dzisiaj. Tamte ptaki były nie tylko mądre, były piękne, tak dzisiaj wyglądają właśnie pocztowe ozdobne.Niech ktoś z dzisiejszych speców od sportu lotowego pośle swoje cienkodziobe "cukróweczki" na lot ze wschodu, zobaczymy, ile z nich powróci. I po jakim czasie. Albo jak ich ptaki poradzą sobie na samej pszenicy.Kiedyś najlepiej latały ptaki, które skończyły 4 lata, miały wówczas jeszcze kilka lat najlepszych lotów przed sobą. Teraz ptaki 5- letnie to wraki niezdolne do dalszych lotów, przeważnie kończą w piecu CO lub pod ziemią. Piękny koniec ptaka, którego celem życia jest szybki powrót do właściciela.

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » wt sie 31, 2010 3:09 pm

jeśli u was nadal lotują z otwartego oblotu to się nie dziwię że okręg Kalisz jest na szarym końcu dodać do tego łapanie gołębi co się równa z wprowadzaniem bakterii do gołębnika to sprawa robi się klarowna pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » wt sie 31, 2010 3:12 pm

a jeszcze dodam że nie dziwię się Sławkowi że odpowiada opryskliwie,czytając niektóre posty to scyzoryk sam się w kieszeni otwiera :lol: :lol: nie dziwię się iż niektórzy dobrzy hodowcy przestali pisać na tym forum :D pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
wscekly4405
Posty: 995
Rejestracja: sob paź 17, 2009 1:53 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: wscekly4405 » wt sie 31, 2010 3:16 pm

krzysiek pisze:Dzięki. Jakoś moim ptakom nie szkodzi. Karmienie samym chlebem mogło by zaszkodzić, jednak chleb jako dodatek smakowy w niewielkiej ilości na pewno nie zaszkodzi
przed chwilą dałem dla testu chleb gołębiom jako ''smakołyk'' jakoś im nie smakuje bo nawet jeden nie ruszył chleba :lol: pozdrawiam
golebie-akrobatyczne

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: SETER » wt sie 31, 2010 3:51 pm

edek3 pisze:Witam. Z zasady karmienie gołębi chlebem jest szkodliwe.Raczej nie powinno się karmić.Sporadycznie raz kiedyś jak przełknie to nie zaszkodzi.Krzysiek pisze że dziadki karmili chlebem,może i karmili,ale co to były za gołębie wykarmione chlebem - nędza bida i nic więcej.Pozdrawiam
Zgadza się Panie Edku, a i gołębie u "dziadków" już nie te "co kiedyś" - takich "dziadków" to ja znam co najmniej kilku - prawie wszyscy mieli u siebie takie sytuacje, że "hodowle" były dziesiątkowane przez różne choróbska - a to salmonelloza, a to "kręciek", obecnie pewnie cirko+"coś tam" - gołębie się dobrze chowały, dopóki nie przywlokło się jakieś choróbsko a i to przeważnie (tj. hodowla bezchorobowo-bezstresowa) do lat 90'tych.
Dodam tylko, że i mój dziadek (ojciec mojej mamy) miał sporo rysi i garłaczy utrzymywanych podobnym "systemem" (ale nigdy nie karmił ich chlebem) - do pewnej jesieni, kiedy to w ciągu miesiąca z ok. 30 szt. padła większość - zostały 4 szt. które w końcu skonsumował jastrząb.
Obecnie niemal wszyscy znajomi "dziadkowie" narzekają, że trudno się dochować młodych - czyżby "naturalne metody" ich znudziły, albo przeszli na "chemiczną stronę mocy" ? - nie - po prostu pojawiły się nowe choroby nieznane dawniej, na które marchewka i ziółka nie pomogą.

Nie popieram podawania leków "zapobiegawczo" (to głupota), ale trzeba wiedzieć "na czym się stoi" i nie pisać bajeczek o "cudownych naturalnych metodach" - stare metody prowadzenia hodowli (tzw. święta trójca tj. czysta woda, pszenica, wolny oblot) niestety się zdezaktualizowały - pojawiły się "nowe", nieznane dawniej choroby - cała filozofia.
Kaszanka forever !!

edek3
Posty: 199
Rejestracja: sob mar 28, 2009 6:46 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: edek3 » wt sie 31, 2010 4:42 pm

Krzysiek pisząc posty stara się jak tylko może je ubarwiać i to jest bardzo ładnie z jego strony.Ino czekać jak napisze że w kaliskich lasach zadomowiły się krasnoludki.Może co niektórzy uwierzą.

krzysiek
Posty: 3657
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: krzysiek » wt sie 31, 2010 8:32 pm

Wściekły, nie czytasz uważnie tego co inni piszą. Mój staruszek nie lotuje pocztowych od połowy lat 70-ych, kiedy musieliśmy się przeprowadzić. Do dzisiaj jednak mamy trochę z potomków tamtych ptaków.Wtedy takie metody hodowli to była norma. Ptaki latały i wracały ze wszystkich kierunków i z ogromnych odległości.Nie robiły jedynie takich czasów jak dzisiaj no i ginęło na lotach znacznie mniej.Seter, to prawda co piszesz, częściowo prawda oczywiście. Rzeczywiście pojawiły się nowe, nieznane dotychczas choroby. Dopadły hodowle wiejskie i je zdziesiątkowały, ale tylko tam , gdzie hodowcy poszli za modą i zaczęli na giełdach kupować ptaki nowych, nie znanych dotychczas na wsi ras. Przywlekli choroby i nie dali im rady. Tam, gdzie tradycyjnie hoduje się tradycyjne, wiejskie rasy gołębi, nie wprowadza się do stada przypadkowych ptaków nabywanych na giełdach, tam do dzisiaj chorób nie ma. Większość wiejskich hodowców wymienia się materiałem hodowlanym między sobą. Ich ptaki nie mając styczności z obcymi patogenami nie chorują.To co słabsze złapie jastrząb. Zapatrzeni w cywilizację zachodnią ściągnęliśmy stamtąd nowe metody hodowli, nowe rasy i niestety nowe choroby. Te ostatnie przyjęły się na naszym gruncie najlepiej. Opisuję stosowane na wsi metody. Nie komentuję, nie polecam ani nie odradzam, po prostu piszę zgodnie z prawdą, ze takie coś ma miejsce, ze przy spełnieniu odpowiednich warunków się sprawdza. U mnie się nie sprawdzi. Mam zbyt wiele nowych nabytków, zbyt mało czasu, niektóre ptaki zamknięte w wolierach, więc takie postępowanie zabiło by mi w mgnieniu oka pół stada.Gdybym puścił ptaki na wolny oblot, to wiele bym stracił, wyłapanych przez jastrzębie.Co do zdobyczy kultury zachodniej, jak to określił Rarek, to mam trochę z nią styczności. Mam znajomego w Hiszpanii, będąc u niego zwiedziłem kilka hodowli garłaczy hiszpańskich i innych ras. Moja kuzynka jest weterynarzem w Belgii. Ma pod stałą opieką kilka hodowli gołębi pocztowych. Byłem z nią kiedyś na terenie takiej hodowli. Rząd drewnianych gołębników na słupkach, dachy kryte dachówką, w gołębnikach ruszt drewniany, pod spodem wysuwane szuflady z blachy kwasówki, myte myjką ciśnieniową i dezynfekowane co 2- 3 dni. Wszystko spływa z nich specjalnym kanałem do szamba. Całość umieszczona w pięknie urządzonym ogrodzie, niemal takim, jaki widziałem na fotkach z hodowli pana Gilarskiego. Po prostu bajka. W narożniku na uboczu oddzielny gołębnik z wolierą. Pytam, czy to pomieszczenie do kwarantanny lub izolatka, ale nie, tam spędzają zasłużona emeryturę ptaki, które wysłużyły się w lotach, niegdyś czołowe lotniki właściciela.Nie tak jak u nas, u pseudo hodowców, których tak wychwala Wściekły, gdzie niegdysiejszy as, który już przestał robić wyniki idzie do piachu lub w komin. Tamtejsi hodowcy to prawdziwi miłośnicy gołębi, ich ptaki mają zapewnione dożywotnią opiekę, bo na to zasłużyły. Nikt nie powie, że szkoda karmić ptaka, z którego już nie ma pożytku, że szkoda kasy na karmę i miejsca , które powinny zająć młode ptaki. Widziałem "apteczkę" tego hodowcy. Cytryna, miód i czosnek, zioła, sól do kąpieli, zakwaszacz, zioła, grit, drożdże. Lekarstwa przywozi wet, gdy zajdzie taka konieczność i on je osobiście podaje. Cała rola kuzynki polega na monitorowaniu stada i nie dopuszczeniu do choroby. Jesli ptaki zachorują, to jest to jej zawodowa porażka, nawet, jeśli je wyleczy, bo jej rola polega na nie dopuszczeniu do choroby. A hodowca płaci jej i to sporo i robi bez szemrania to, co ona zaleci.Ona ma prowadzić ptaki tak, by nie chorowały, a hodowca nie jest od tego, by był mądrzejszy od weta. Tam wet nie może sobie pozwolić na radosne eksperymenty z lekami czy inną chemią. Popełni błąd, to traci klienta i renomę, a co za tym idzie także innych, potencjalnych klientów.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » wt sie 31, 2010 11:14 pm

Witam.Sam osobiście gołębi chlebem nie karmiłem.Jednak warszawskie gołębie karmione są w zasadzie tylko chlebem.A ich populacja ma się całkiem dobrze.Co do nowych chorób to macie pewnie na myśli choroby wirusowe.A na wirusa antybiotyk nie działa.Czosnek działa i to bardzo skutecznie.Nie idealizuję dawnego gołębiarstwa.Jak wszędzie i tu trafiali się także ludzie przypadkowi.Jeden zaczął hodowac bo kolega trzymał ptaki drugi bo miał taki kaprys. Ci ludzie już nie trzymają.A ich ptaki od dawna wąchają kwiatki od spodu.Jednak byli i są miłośnicy ptaków.Ludzie Ci przeważnie wywodzą się z rodzin gdzie od pokoleń trzymano gołębie.I według mnie to choroba przekazywana w genach.A najlepszym przykładem jestem ja sam.Facet urodzony i wychowany w centrum Warszawy a mimo to zagorzały gołębiarz.W młodych latach łyknąłem tego bakcyla a na to nie ma lekarstwa i szczepionki..Tacy ludzie wiedzą jak hodowac ptaki bo mieli świetnych nauczycieli.Nauczycieli bez żadnego wykształcenia ale ich wiedza o ptakach przewyższała wiedzę przeciętnego weta.Tylko dlatego,że kochali ptaki.A jeden czy drugi wet to rzemieślnik o wiedzy nabytej w szkole .Wyczytanej z książki.Rzemieślnik.który wybrał ten zawód i chce na tym zarabiac konkretne pieniądze.A pasjonat nie liczy na zyski.On po prostu kocha to co robi.I nigdy nie skrzywdzi swoich ptaków.Co innego hodowcy,którzy w pogoni za pucharem czy dyplomem gotowi są podac ptakowi każde gówno aby tylko wygrac wystawę czy zwyciężyc w konkursie lotów.I to ci ludzie są orędownikami chemii,szczepionek i antybiotyków.Mają pewne wątpliwości.Jednak zagłuszają je cytując wetów czy powtarzając za producentem chemii,tak trzeba teraz hodowac.Pozdrawiam.

edek3
Posty: 199
Rejestracja: sob mar 28, 2009 6:46 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: edek3 » śr wrz 01, 2010 8:14 am

Witam.No właśnie Belgia a skąd mamy adeno jak nie z Belgi,,Większość chorób została przywleczona z Belgi.To adeno powoduje spustoszenie w gołębnikach .Jest przyczyną w ostatnim czasie w bardzo dużym stopniu o nie powracających i ginących młodych pocztowych z lotów.W szczególności nie można winić za to naszych hodowców.W Polsce też są piękne drewniane gołębniki i bardzo dobrze utrzymywane hodowle.

krzysiek
Posty: 3657
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: krzysiek » śr wrz 01, 2010 9:26 am

Edek3, co do chorób przywleczonych z zachodu, to masz rację. To przyszło właśnie z pocztowymi z Belgii. Oni jednak już zrozumieli, że faszerowanie ptaków chemią nic nie pomoże. W apteczce to samo co u mnie, czyli to co poza gritem sam mogę łyknąć i mi nie zaszkodzi.Pytałem, co z tymi wszystkimi belgijskimi i holenderskimi super specyfikami, których pełno na naszych targowiskach i w sklepikach gołębiarskich. Odpowiedzieli, że cały ten towar owszem, produkuje się u nich, ale z przeznaczeniem na nasze targowiska. Oni już dawno przestali te wszystkie wynalazki podawać ptakom.A, przy okazji, pozdrowienia od krasnoludków i elfów. W kaliskich lasach niestety ich nie spotkasz, bo zaczyna się sezon grzybowy i ich miejsca zajęły trole. Słychać ich z daleka. Muzyka w samochodach na full, wyścigi aut terenowych i quadów po leśnych ścieżkach, wszędzie śmieci, puszki, butelki, reklamówki, zużyte prezerwatywy i inne cuda. Zwierzęta z lasu pouciekały, więc gdzie tam mógłby wytrzymać krasnoludek. Aha, Wściekły, ostrożnie z tym samoczynnie otwierającym się scyzorykiem w kieszeni. A nuż się otworzy w nieodpowiednim momencie i nieszczęście gotowe. Może dojść do nieodwracalnej w skutkach i ogromnie bolesnej, nie tylko fizycznie tragedii.

RAREK
Posty: 25
Rejestracja: wt lut 16, 2010 9:11 pm

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: RAREK » śr wrz 01, 2010 9:46 am

marchewkowi chłopcy .... widzę jak leczycie czosnkiem choroby bakteryjne i pasożyty .
Prawda jest taka ,że nie leczycie wogóle.. To co wykorkuje to przeznaczenie to co pozostanie to dar boży.
Zasada jest prosta , hoduję tyle gołębi na ile mnie stać.

krzysiek
Posty: 3657
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: krzysiek » śr wrz 01, 2010 9:58 am

Zgadza się Rarek, hodujesz tyle, na ile Cię stać. I efekty hodowlane masz też takie, na ile starczy Ci wiedzy.Nie przejmuj się, będzie lepiej. Postaraj się tylko rozumieć to, co czytasz. W razie czego zawsze możesz zapytać.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: Szczepienia.Korzyści i zagrożenia.

Post autor: opal » śr wrz 01, 2010 11:27 am

Witam."Hoduję tyle gołębi na ile mnie stac".I tu jest pies pogrzebany.Bo miłośnik i pasjonat gołębi hoduje tylko tyle ptaków iloma jest w stanie prawidłowo się zaopiekowac.Można rozbudowywac bez końca gołębniki i woliery ,by zmieścic coraz więcej ptaków.Jednak doby nie dasz rady wydłużyc.I zaczyna brakowac czasu na prawidłowy monitoring i opiekę nad stadem.A mało kogo stac by zatrudnił na stałe dobrego opiekuna ptaków..Nie masz czasu na zapobieganie.Nie masz czasu by przygotowac naturalne warzywa to lejesz syntetyk.Nie masz czasu by bawic się w naturę to lejesz chemię. Nie umiesz rozpoznac początkowych symptomów choroby to potem musisz podac antybiotyk.A gdy podasz miksturę odpowiednio wcześnie to antybiotyk będzie zbędny.Nie wiesz jak dbac o wysoką sprawnośc układu odpornościowego to musisz szczepic.Nie chce Ci się pouczyc genetyki to hodujesz całe stada zbędnych braków w nadziei,że coś fajnego jednak wyjdzie.Bo przy dużej ilości ptaków danych do rozpłodu, zawsze trafi się jakiś dobry młody.Działasz na zasadzie trafię nie trafię.A najbardziej szkodliwy jest pośpiech i brak cierpliwości.Nowoczesny hodowca chce miec wyniki(puchary) już po kilku sezonach.Dawni hodowcy nad poprawieniem konkretnego elementu pokroju pracowali całe lata.Wiedzieli co chcą poprawic i nad tym pracowali tak długo ,aż osiągnęli cel.Bo nie sztuka wyhodowac jednego dobrego młódka.Cała sztuka polega na tym by wyhodowac całą linię gołębi przekazujących pożądane cechy na potomstwo.Tak też wykorzystując kojarzenia twórcze tworzono nowe rasy.To nie sezon czy dwa.To kilkanaście lat kojarzeń. Pośpiech w hodowli jest przyczyną degeneracji całych ras.Bo do rozpłodu daje się słabe i cherlawe gołębie.A ich żywotnośc podtrzymuje się chemią i syntetykami.Wyścig szczurów trwa i to nie jest już hobby i pasja.To zaciekła rywalizacja o wyniki , puchary i konkretne pieniądze.A gdzie w grę wchodzi presja wyniku i czas ,to zdrowie,żywotnośc czy kondycja ptaka przestają byc ważne.Krzysiek pisał o ptakach,które mają dożywocie.W dawnym gołębiarstwie to była norma.Teraz "etyczny" hodowca bez wahania urywa takiemu łeb bo zajmuje mu przestrzeń w gołębniku.I to jest ta nowoczesnośc.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony śr wrz 01, 2010 12:26 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

Zablokowany