gołebie po "kręćku"

krzysiek
Posty: 3656
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: gołebie po "kręćku"

Post autor: krzysiek » śr sty 16, 2013 10:01 am

Mam odmienne zdanie.Wiem, bo to przerabiałem. Ptaki z objawami nerwowymi można wyleczyć niemal wszystkie. Wyjątkiem są te, które tak pokręciło, że nie są w stanie jeść ani pić. Gorsza sprawa z nową mutacją wirusa, która atakuje organy wewnętrzne. W tym przypadku skuteczność leczenia jest niewielka, większość ptaków pada.

Awatar użytkownika
Marekjot
Posty: 266
Rejestracja: wt wrz 29, 2009 12:23 pm
Lokalizacja: Stegna, woj. Pomorskie
Kontakt:

Re: gołebie po "kręćku"

Post autor: Marekjot » śr sty 16, 2013 2:15 pm

W jaki sposób leczysz gołębie Krzysiek? Te mocniej pokręcone to gołębie w późniejszym stadium rozwoju choroby?

krzysiek
Posty: 3656
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: gołebie po "kręćku"

Post autor: krzysiek » śr sty 16, 2013 3:13 pm

Bywa, że ptaka pokręci nagle. Stres wywołany transportem, zakupem, przemęczenie ptaka, złe warunki bytowe to wszystko wpływa na porażenie PMV. Kupuję ptaki na wystawach, często przywożone z zagranicy, ptaki , które przegłodzone spędziły w ciasnych klatkach kilka dni i potem po przywiezieniu ich do domu niespodzianka. Mam na uboczu, za stodołą oddzielną wolierę, gdzie odsadzam takie porażone sztuki. Mają tam powietrze, dużo światła, bo woliera jest nie zadaszona, spokój, a to najważniejsze czynniki sprzyjające wyleczeniu. Poza tym wit.B, elektrolity, pod dostatkiem karmy, bo przy kręćku ptaki mają z jedzeniem trudności. To działa i większość ptaków daje się wyleczyć. Nielicznym pozostają odruchy nerwowe, które ujawniają się w momencie stresu. Zdarza się też, że niektóre samice po przechorowaniu paramyxo nie znoszą jajek.Nie zaobserwowałem też, by ptaki, które przechorowały PMV były nosicielami choroby.

Awatar użytkownika
akiss
Posty: 109
Rejestracja: pn lis 21, 2011 6:12 pm
Kontakt:

Re: gołebie po "kręćku"

Post autor: akiss » śr sty 16, 2013 5:25 pm

Potwierdzam ,to co powiedział Krzysiek.Ja, że tak powiem miałem kręćka 2 razy w życiu w 1998r od młódka listonosza polskiego w październik i w 2004 w grudniu.Pierwszy przypadek skasował mi 50 % gołębi tak ok. 50.Drugiego dostałem że tak powiem przypadkiem. Pojechałem na giełdę w grudniu przed świętami ,nic nie sprzedałem.I nikt nie brał moich gołębi do ręki wirus był w powietrzu na giełdzie. Pierwsze objawy to:płochliwość gołębi,drugi to biegunka.po ok. tygodniu zaczyło gołębie kręcić. Między czasie gołębie ,zwłaszcza młode nagle masowo zaczyły zdychać.Gołębie, które kręci nie są już groźne. Skręcone gołębie zaczynają wytwarzać przeciwciała i po 8 tygodniach następuje samowyleczenie.Jest ono całkowite lub z okresowymi skrętami.Ten okres jest najgorszy dla hodowcy gdyż , przykro jest patrzyć jak skręcone gołębie pobierają karmę lub wodę.Czasami objawy kręćka zostają gołębiowi na stałe,następstwem jest również okresowa niepłodność ,która wg mojego doświadczenia z czasem ustępuje.To są moje doświadczenia z okresu, kiedy nie szczepiłem gołębi.Dodam ,ze golebie mialem super przeleczone na guzka ,kokcydioze ,odrobaczone. Gołębniki odkażone Virkonem,samce oddzielone od samic, a na podłożu słoma .W drugi przpadku stosowalem miksture Kol. Gryby ,która uważam za skuteczną.

ODPOWIEDZ