Ciekawostka H.D.I. Rzesistek

Awatar użytkownika
Widyn
Posty: 124
Rejestracja: śr lis 16, 2005 12:34 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Ciekawostka H.D.I. Rzesistek

Post autor: Widyn » czw lis 02, 2006 7:08 pm

Witam. Stalem sie szczesliwym posiadaczem kilkunastu egzemplarzy HDI.
Chcialem podzielic sie ciekawostkami ktore w nich znalazlem.
(grudzieĂą 1955r)
Obrazek
Pozdrawiam.

jack
Posty: 456
Rejestracja: czw gru 29, 2005 10:58 pm
Lokalizacja: w.mazowieckie
Kontakt:

Post autor: jack » ndz lip 06, 2008 7:34 pm

Witam. Przeczytałem ten post dokładniej teraz i jest tam wzmianka aby w walce z rzęsistkiem wodę do picia dla gołębi odkażać siarczanem miedzi lub odrobiną nadmanganianu potasu. O nadmanganianie troszkę było w którymś z postów na tym forum ale co sądzicie o stosowaniu siarczanu miedzi ?
Pozdrawiam JZ.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » ndz lip 06, 2008 8:39 pm

Łatwiej dozować dla osób nie mających nigdy do czynienia z nadmanganianem. Opal zaraz napisze, że to też lizol :)

Slawek
Posty: 271
Rejestracja: pn sie 20, 2007 4:42 pm
Lokalizacja: Hrubieszow

Post autor: Slawek » ndz lip 06, 2008 8:54 pm

Swego czasu skuteczna była aspiryna i lewatywa w wojsku jeszcze lekarz przypisywał trampki

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » ndz lip 06, 2008 9:40 pm

ad. Slawek
w wojsku trampki skuteczne i przepisywane są nadal :lol:

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pn lip 07, 2008 9:02 am

Witam.Pewnie, że napiszę.Moi "drodzy parafianie" środki dezynfekujące służą tylko i wyłącznie do dezynfekcji poiników,karmików itd.Nigdy nie daje ich się do picia.Od tego są zioła i warzywa.Na rzęsistka można zdezynfekować poinik(np.nadmanganianem) ,umyć czystą wodą ,WYSUSZYĆ i dopiero wstawić do gołębnika.Nigdy nie dezynfekujcie ptaków od środka.Jeżeli chodzi o wojsko to dawali kiedyś serię zastrzyków pod łopatkę(bolało).Nazywało to się "delbeta" czy jakoś tak.Po wojsku przez kilka lat nie miałem nawet kataru.Pozdrawiam.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » pn lip 07, 2008 1:23 pm

Opal jeżeli piszesz, że nigdy nie dezynfekujesz ptaków od środka to napisz czym jest podanie "bezpiecznego" trychonidazolu? Dla mnie to dezynfekcja w nowszym wydaniu, zwiększ dawkę to zobaczymy co zaszkodzi bardziej to czy nadmanganian :) Możliwe , ze siarczan miedzi i nadmanganian to przeżytek w dobie nowoczesnej medycyny ale przeżytkiem i zabobonem ogłoszono swego czasu bańki oraz wszystkie napary ziołowe. Stanę jeszcze raz w obronie nadmanganianu ponieważ ma on taką przewagę nad nowoczesnymi środkami, że nie jest wchłaniany do organizmu chociaż przy dużym stężeniu może wysuszyć ewentualnie podrażnić wole i jelita. Nie wykończy natomiast wątroby, której roli w organizmie nie trzeba chyba opisywać. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » pn lip 07, 2008 2:15 pm

Lek nazywa się Trichonidazol. Jego składnikiem czynnym jest ronidazol, chemioterapeutyk z grupy nitromidazoli, który działa silnie pierwotniakobójczo na rzęsistki oraz bakteriobójczo na beztlenowce.
W jego ulotce producent zapewnia: "Działania niepożądane: Nie stwierdzono".
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pn lip 07, 2008 3:21 pm

Witam.Łapciaty nie mylmy pojęć.Piszesz o leczeniu czy zapobieganiu?.Leczenie rozpoczynamy tylko i wyłącznie w momencie gdy mamy inwazję pierwotniaków.Wtedy dajemy leki.Trichonidazol do nich zaliczamy.Nigdy nie powinniśmy dawać leku profilaktycznie.Jednak lepiej zapobiegać niż leczyć.I tu mamy kilka sposobów.Pierwszy ,najważniejszy to praca nad układem odpornościowym ptaków.Ptak ma mieć układ odpornościowy na tyle wydolny, aby ptak sam poradził sobie z małą inwazją rzęsistka(jeden plus).My staramy się aby w gołębniku nie stworzyć wylęgarni pierwotniaków.Ponieważ pierwotniaki ,aby przetrwać poza organizmem żywiciela,muszą mieć wilgoć to my dbamy aby w gołębniku było sucho.Jedyne żródło wilgoci to pojnik.Odpowiednia dezynfekcja(np.nadmanganianem),dokładne mycie z zastosowaniem detergentów oraz wysuszenie pojnika ,załatwia sprawę.Pojnik może stać w gołębniku tylko jeden dzień.Następnego dnia zamieniamy go na drugi,umyty i wysuszony.Przynajmniej raz na tydzień wymieniamy wyściółkę w gniazdach z młodymi.Zapobiegamy w ten sposób zarażeniu młodych przez kloakę i niezagojony pępek(tzw.mokra postać trichomonadozy).Pozdrawiam.Jarek Trichonidazoł bardzo skutecznie rozwala wątrobę.Dlatego po każdej kuracji trzeba podać Sodiazot(albo coś podobnego).

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » pn lip 07, 2008 5:08 pm

Leczyłbym trichonidazolem postęp to postęp. Nadmanganian dodaje raz na 3-4 tygodnie w ilościach śladowych, w poidle jest przez max 3h. Służy on bardziej do "leniwej" dezynfekcji dzioba, czyli jako srodek zapobiegawczy objawów negatywnych nigdy nie widziałem chociaż stosowałem wiele lat, przez wiele lat był on również stosowany jako lek przyjmowany wewnętrznie.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » pn lip 07, 2008 8:10 pm

opal pisze:Jarek Trichonidazoł bardzo skutecznie rozwala wątrobę.Dlatego po każdej kuracji trzeba podać Sodiazot(albo coś podobnego).
Jak skutecznie rozwala? Może jakieś linki do wyników badań na ten temat. Skoro nie ronidazol, to może trzeba stosować inną, bezpieczniejszą dla wątroby gołębia substancję.
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pn lip 07, 2008 9:29 pm

Witam. Leki stosowane przy rzęsistku należą do grupy nitroimidazoli(dimetridazol,karnidazol,metronidazol,ronidazol).Niestety wszystkie mają skutki uboczne (mogą doprowadzić do śmierci ptaka).Ponadto bardzo długo są obecne w organizmie ptaka.Ptaki leczone tymi lekami nie nadają się do konsumpcji.(made in Tomek).Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » pn lip 07, 2008 9:54 pm

A może wiesz, kto to napisał? " Coraz częściej obserwuje się szczepy rzęsistków odpornych na ronidazol. W takich przypadkach należy zwiększyć dawkę podawanej substancji czynnej o 3 do 5 razy. (sic!) Działania takie muszą odbywać się zawsze pod pełną kontrolą lekarza weterynarii, ponieważ przedawkowanie nitoimidazoli grozi wystąpieniem objawów nerwowych i śmiercią ptaków."
I nic o rozwalaniu wątroby.
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pn lip 07, 2008 11:17 pm

Witam.Tak wiem kto to napisał.Ja jednak mam taką możliwość,że nie tylko mogę czytać to co on napisał.Mogę także z nim w każdej chwili porozmawiać.I rozmawiam.Przeczytaj o skutkach ubocznych opisanych przy podawaniu leków z tej grupy, u ludzi.Sporo tego jest.Pozdrawiam.Jarek nie zawsze to co piszą w ulotkach reklamowych jest prawdą.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » pn lip 07, 2008 11:29 pm

Tylko chwilkę, bo czasu nie mam, właśnie wróciłem z "terenu", a śniadanio-obiado-kolację trzeba zjeść:).

1. Nadmanganian potasu, czy siarczan miedzi można podawać ptakom profilaktycznie- ułatwiają zapobieganie chorobom przenoszącym się m.in. przez wodę (a więc większość bakteryjnych, wirusowe i pierwotniacze - w tym właśnie owa rzęsistkowica, o której było już sporo i nie ma sensu jeszcze raz jej wałkować).
Są to jednak środki stare - osobiście używam ( również w czasie leczenia stad, gdy podejrzewam, ze to woda może być "wektorem") nowszych środków dostępnych w handlu, posiadających atest i określone spektrum działania dla określonych stężeń-szczególnie gdy w grę wchodzą wirusy.
Nazw handlowych nie podam, ponieważ nie reprezentuję żadnej z firm produkujących środki do sanitacji wody.

2. Ziółka, ziółkami ale podawanie ich leczniczo to zbyt duże ryzyko (szczególnie w stadach gołębi pocztowych, czyli tam gdzie ptaki muszą bardzo szybko odzyskać wydolność lotową - dla przypomnienia między "naszymi gołębiami ozdobnymi, a pocztowymi jest olbrzymia różnica- generalnie hodowla gołębi rasowych to (nie obrażając nikogo) pielęgnowanie zdechlaków, które w naturalnych warunkach za długo nie pożyją. Jeśli taki pogląd Was oburza to zastanówcie się chwilkę nad tym i dojdziecie do tego samego wniosku- o ile wiecie jak wygląda prawdziwa hodowla gołębi pocztowych.
Gołębie pocztowe są bardziej odporne i lepiej reagują na terapię, czy immunomodulację (potwierdzone w badaniach własnych), dlatego to właśnie takie ptaki wykorzystuję do doświadczeń, testów itp.).

Wracając do ziółek - znam "super znawców zielarzy" zachwalających ich wręcz magiczną moc. Jednakże ich ptaszki chorują tak jak inne mimo ziołoprofilaktyki i często miewam telefony z prośbą o ratunek (Pozdrowienia dla ojca i syna O. z miasta T. :wink: )

3. Odnośnie jedzenia gołębi leczonych na rzęsistka - leki z grupy nitroimidazoli kumulują się w tkankach dlatego nie wolno stosować ich u zwierząt konsumpcyjnych (w tym u drobiu, jednak nie bez powodu produkowany jest pewien lek z metronidazolem jako substancją czynną w 0,5 kg opakowaniach :wink: - tak jesteśmy olbrzymim producentem gołębi :wink: :wink: Jeśli wiecie o co chodzi...)

4. Odnośnie podawania zwiększonych dawek leków pierwotniakobójczych- niestety to prawda- nie tylko bakterie oporne są już na antybiotyki (w ich przypadku to nic wielkiego, oporność może się wytworzyć w czasie 48 godzin-te dwie doby to już bardzo wiele pokoleń bakterii), pierwotniaki również. Przekroczenie dawki 5 razy pod kontrolą nie powoduje strat (sprawdziłem), są publikacje zagraniczne mówiące, że w niektórych przypadkach dawkę można zwiększyć 6x (pod kontrolą).
Opisane objawy nerwowe i padnięcia występują w przypadku przedawkowania lub podania prawidłowego stężenia ale w upalny dzień lub w czasie karmienia młódków - są to objawy zatrucia (mam taki fajny filmik przedawkowanych pocztowych - trochę drastyczny- pokazuję go zawsze studentom, co by mieli to i owo na uwadze przepisując lek).
Obciążenie wątroby towarzyszy każdemu podaniu leku (większe lub mniejsze zależnie od dawki). Temu z kolegów, który chciał dowodów mogę udowodnić na jego własnych gołąbkach- zbadamy ptaki przed podaniem leku, potem poleczymy sobie przez tydzień np na tricho, potem znów zbadamy krew (oznaczymy aktywność enzymów wątrobowych w surowicy krwi). Można podesłać samą surowicę, ale ze względu na to, że próbka musi być odpowiedniej jakości sam wolę ją pobrać. Wyniki same wszystko pokażą - przebadałem różnymi metodami, pod różnym kątem naprawdę setki gołębi i wiem co piszę. :roll:
Dobra, chyba wszystko. Nawypisywaliście na tym forum jeszcze wiele bzdur, które trzeba wyprostować (m.in. o salmnelkach, ich bytowaniu w orgazimie, o wolierach i ich higienicności itp.) lecz wybaczcie nie mam tyle czasu. Przynajmniej nie teraz.
No to pozdrawiam, następne odwiedziny na forum za dłuższy, nieokreślony okres czasu.
T.S.
P.S. Pamiętajcie, że publikacje (o ile dobre) są po to, żeby Wam pomóc, a może raczej żeby ułatwić relacje hodowca-lekarz (ci drudzy z reguły nie lubią tych pierwszych, ze względu na wybitną upierdliwość i pseudoznawstwo i dlatego spławiają ich najszybciej jak się tylko da). Niestety artykuły znawców z Was nie uczynią - najważniejszych rzeczy w nich nie ma-zbyt wiele trudu kosztuje rozgryzienie niektórych zagadek, dlatego kruczkami nikt się z Wami nie podzieli. Za złe takiego postępowania nie będzie miał tylko ten, kto z doświadczenia wie jakie to trudne, a pasożytnictwa nikt nie lubi.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 08, 2008 8:36 am

Witam."Wektorem" zarażenia jest woda.Jasne,że wtedy trzeba ją "uzdatnić" do picia.Płynie to gówno w moich kranach.Woda śmierdząca ,uzdatniona chlorem.Jednak pijąc wodę zaczerpniętą ze studni na wsi nigdy nie miałem kłopotów z żołądkiem.Tej warszawskiej nie napiję się (bez przegotowania)nawet gdyby mi dopłacali.Piszę głównie o profilaktyce. Gdy nastąpi przełamanie układu odpornościowego,trzeba leczyć lekami.I wtedy do akcji wkracza weterynarz.On diagnozuje,on wybiera lek i on ustala dawkowanie.Nikt inny .Nie robi tego producent ani hodowca ani sprzedawca ze sklepiku z artykułami dla gołębi.Też o tym pisałem.Jednak posłużę się słowami Ferdka Kiepskiego"są rzeczy na świecie o ,których nie śniło się fizjologom".To Matka Natura.Niektóre leki (penicylina) produkowane są z pleśni na chlebie.Obecnie produkowana penicylina jest produkowana ze spleśniałego melona.Czosnek produkuje silną substancję bakteriobójczą allicynę,cebula wykazuje silne działanie bakteriobójcze.Miód i wino stosowano do oczyszczenia i leczenia ran.Składniki pokarmowe niszczą i unieszkodliwiają bakterie poprzez rózne mechanizmy działania,głównie zaburzając bakteryjną syntezę białka,kwasu foliowego i transeptydazy tak,że bakterie nie mogą się namnażać.Czarne jagody i borówki nie tylko uszkadzają same bakterie,ale blokują ich zdolność przyleganie do ludzkich komórek.W naszym pożywieniu natura stworzyła przed milionami lat leki,które my dopiero odkryliśmy niedawno.Aspiryna?Proszę bardzo:czarne jagody,wiśnie,suszone porzeczki.Valium?Służę:koper,czosnek,cebula,pietruszka,mięta.
Tak pod wolierami hodujemy zdechlaki.Jednak nie tylko dlatego,że mamy zdegenerowane stada ozdobnych.Głównie dlatego,że hodowca wolierowy nigdy nie stworzy pod wolierą optymalnych warunków środowiskowych.Jednak wolny oblot to całkiem inna bajka.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony wt lip 08, 2008 9:21 am przez opal, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » wt lip 08, 2008 9:15 am

opal pisze:Witam.Tak wiem kto to napisał.Ja jednak mam taką możliwość,że nie tylko mogę czytać to co on napisał.Mogę także z nim w każdej chwili porozmawiać.I rozmawiam.Przeczytaj o skutkach ubocznych opisanych przy podawaniu leków z tej grupy, u ludzi.Sporo tego jest.Pozdrawiam.Jarek nie zawsze to co piszą w ulotkach reklamowych jest prawdą.
Tym bardziej trzeba z dużą ostrożnością podchodzić do tego, co wypisują pojedynczy hodowcy. :shock:
A tak na marginesie. Szkoda, że Twój guru weterynaryjny, kol. Tomasz Stenzel zachowuje wyniosłe milczenie i nie udziela się na tym forum. Brak jego poparcia budzi niejakie wątpliwości i niewątpliwie osłabia Twoją siłę perswazji.
Dirko

quatro
Posty: 861
Rejestracja: sob mar 11, 2006 6:42 pm
Lokalizacja: wroclaw
Kontakt:

Post autor: quatro » wt lip 08, 2008 12:13 pm

zauważyłeś kto się wypowiedział przed Opalem? :wink: tak na marginesie to obawiam się, że Subbuteo to nie tylko guru weterynaryjny Opala

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » wt lip 08, 2008 12:35 pm

Zauważyłem ale dopiero jak odpowiedziałem Opalowi. Nie zmienia to mojego poglądu, że ostatnia wypowiedź kol. Stenzla jest raczej wyjatkiem potwierdzającym regułę, niestety. :(
Dirko

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » wt lip 08, 2008 1:30 pm

[quote="Subbuteo"] Obciążenie wątroby towarzyszy każdemu podaniu leku (większe lub mniejsze zależnie od dawki). Temu z kolegów, który chciał dowodów mogę udowodnić na jego własnych gołąbkach- zbadamy ptaki przed podaniem leku, potem poleczymy sobie przez tydzień np na tricho, potem znów zbadamy krew (oznaczymy aktywność enzymów wątrobowych w surowicy krwi). Można podesłać samą surowicę, ale ze względu na to, że próbka musi być odpowiedniej jakości sam wolę ją pobrać. Wyniki same wszystko pokażą - przebadałem różnymi metodami, pod różnym kątem naprawdę setki gołębi i wiem co piszę. [quote]

Ja chciałem dowodów (w postaci wyników badań) na rozwalanie wątroby a nie ogólnego stwierdzenia, że każde podanie leku obciąża wątrobę, co można stwierdzić na podstawie badania poziomu enzymów wątrobowych we krwi. To jest oczywista oczywistość, ;-)
Wydaje mi się, że stawianie hodowcy przed dylematem: dasz lek to rozwalisz gołębiowi wątrobę a nie dasz, to gołąb zdechnie, jest z gruntu fałszywe. Po to są leki (dopuszczone do stosowania po bardzo dokładnych badaniach skutków ich działania), żeby je stosować i leczyć nasze gołąbki w razie potrzeby. Żeby mieć zdrowe stado, hodowca chce wiedzieć jaki lek zastosować, w jakiej dawce i przez jaki okres. Pomijam tu postawienie właściwej diagnozy, co jest przynajmniej dla mnie sprawą najważniejszą.
Naszym obowiązkiem jest dbanie o dobrostan gołębi a nie snucie akademickich dywagacji.
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 08, 2008 4:42 pm

Witam."Tak jesteśmy olbrzymim producentem gołębi".Widzę Jarek,że nawet oko puszczone przez Tomka nie przyśpieszyło pracy Twoich szarych komórek.Jesteś hodowcą,amatorem,hobbystą tak jak my wszyscy.Produkujemy ogromne masy gołębi na ,których nikomu tak naprawdę nie zależy.Nie produkujesz drobiu do konsumpcji,który jest badany przed spożyciem.Czy Twój gołąb pożyje rok czy dziesięć,nikogo to nie wzrusza.Tylko Tobie zależy na zdrowiu Twoich pupili.Producent produkuje takie leki i doradza takie dawki aby lek był skuteczny a dawka na tyle wysoka ,by hodowca musiał często kupować towar.Lek ma być na tyle skuteczny, abyś był zadowolony z jego zakupu i kupił go po raz drugi.Jednak nikt nie będzie pisał o skutkach ubocznych.Po co zniechęcać potencjalnego nabywcę?Leki to trucizna.Zabijają bakterie,wirusy ,pierwotniaki oraz grzyby.Zabijają też powoli ptaka.Jednak jest to rozłożone w czasie.Hodowca nie może skojarzyć śmierci ptaka (np.po dwóch latach) z podaniem leku.Tomek jest weterynarzem,nie tylko snuje akademickie dywagacje on leczy i to bardzo skutecznie.Jednak jest "dziwnym wetem" innym niż wszyscy pozostali.Tak ustawia programy profilaktyczne i żywieniowe,że ptaki przestają chorować.Traci klienta?Nie zdobywa 100 nowych.Jest nie tylko wetem, jest w pierwszym rzędzie dobrym hodowcą.Myśli i leczy ptaki "sercem".Nie portfelem.Czy ma nam zdradzać Swoje sekrety.A niby z jakiej racji.Przecież to on to wymyślił,on to przetestował on zarywał noce.Musi tak jak każdy z nas zarabiać.Pracuje ciężko ,bardzo ciężko.Popatrzcie na godziny w jakich pisze do nas posty.To noc,głucha noc.Większość z nas smacznie śpi.Za leczenie liczy dużo mniej niż inni znani mi weterynarze.Pewnie jest trochę na mnie zły.Napisałem o kilku jego sekretach.Jednak tylko o takich,które były opisane w jego wcześniejszych publikacjach.Nie piszę o tym co przekazał mi prywatnie.Jarek chcesz dowodów,chcesz aby Tomek zbadał i pokazał Ci wyniki.To zadzwoń do niego i mu zapłać.Z jakiej racji ma to robić za darmo?Dla Twoich pięknych oczu?Kpisz kolego.Ktoś daje Ci dobre rady.Stara się pomóc.Jednak Ty ciągle wątpisz.Szukasz dziury w całym.Jesteś pępkiem świata?Czy tylko amatorem hodowcą Jarkiem Siedleckim?Sam wiesz najlepiej?To po co pytasz ?Po co zawracasz ludziom głowę?Skończ weterynarię i sam lecz Swoje ptaki.Albo zapłać dobremu weterynarzowi aby monitorował Twoje stado.Piszesz albo dam lek i rozwalę wątrobę albo nie podam i ptak zdechnie.Przecież cały czas "wrzeszczę" na cały głos.Zapobiegaj ,nie lecz.Hoduj ptaki tak aby same(ich układ odpornościowy)dawały sobie radę z chorobami.ZAPOBIEGAJ,ZAPOBIEGAJ,ZAPOBIEGAJ.....Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony wt lip 08, 2008 7:53 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 08, 2008 7:44 pm

Witam.Quatro czego się obawiasz?Że,tworzymy z Tomkiem nieformalny związek? :lol: :lol: .Jak tam ptaszki?Zdrowe?Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » wt lip 08, 2008 8:18 pm

Witam
Bardzo chętnie zakupię ewentualną książkę autorstwa p. T.S dotyczącą omawianych zagadnień 8). Nawet, jeśli trzeba będzie sporo za nią "zabulić".
Mam nawet pomysł na tytuł: "Gołębie - genetyka, profilaktyka i leczenie" :wink: - jestem pewien, że na naszym skromnym gołębiarskim rynku wydawniczym byłby to bestseller.
Jarku, kol. Tomasz Stenzel bardzo często udzielał się na starym forum, kilka lat temu (zniszczonym przez jakiegoś hakera). I nie zachowywał tam "wyniosłego milczenia" :wink: A dlaczego się obecnie nie udziela, mam własną hipotezę - jak powiedział kiedyś Jan Himilsbach: "bo ile razy można pierdolić to samo ?..." :lol:
PS.
prawie "wszystko", co powinno nas hodowców interesować (odnośnie zdrowia gołębi) znajduje się w "Gołębnikach" (napisane bardzo przystępnie) - myślę, że cena (niecałe 8 zł za egzemplarz) za tak fachowe porady jest w miarę przystępna dla każdego :lol: ).
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » wt lip 08, 2008 8:42 pm

Drogi kolego Opal! Mam do Ciebie prośbę. Skoro uważasz, że zawracam ludziom głowę itp, to przestań czytać moje posty a już koniecznie nie odpowiadaj na te moje posty, w których nie zwracam się do Ciebie. Tak będzie zdrowiej i dla Ciebie, i dla mnie.
Chociaż podobno śmiech to zdrowie. :D
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 08, 2008 8:55 pm

Witam.Nie ma sprawy.Przestaję czytać.Tym bardziej ,ze nic odkrywczego w nich nie wyczytałem.Ten się śmieje kto się śmieje ostatni.Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ