Ciekawostka H.D.I. Rzesistek

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » wt lip 08, 2008 9:02 pm

SETER pisze: Jarku, kol. Tomasz Stenzel bardzo często udzielał się na starym forum, kilka lat temu (zniszczonym przez jakiegoś hakera). I nie zachowywał tam "wyniosłego milczenia" :wink: A dlaczego się obecnie nie udziela, mam własną hipotezę - jak powiedział kiedyś Jan Himilsbach: "bo ile razy można pierdolić to samo ?..." :lol:
Kol. Seter! :-) Pewnie bym nie wiedział o istnieniu T. Stenzla gdyby nie działalność Opala na forum. Skoro Opal wypisuje różne niesprawdzone tezy a przy okazji dość często popełnia ewidentne błędy, wypisuje półprawdy a czasami wręcz wciska ciemnotę i przy tej okazji powołuje się na autorytet kol. Stenzla, to wydaje mi się, że kol. Stenzlowi wypada się do tej radosnej twórczości Opala ustosunkowywać albo odciąć.
Przecież milczenie oznacza akceptację.
Dirko

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 826
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » wt lip 08, 2008 9:45 pm

Jarku, zacznę od końca. Jeśli czytam sobie forum "Dobrego lotu" i nie reaguję, to nie znaczy, że się z niektórymi tamtejszymi "asiorami" zgadzam :wink: . Sądzę, że wiele osób myśli podobnie, ale nie chce im się reagować (patrz cytat z Himilsbacha). Poza tym, brak czasu (dotyczy wszystkich).
Jak uważasz, że ktoś wciska ciemnotę, to po prostu w merytoryczny i kulturalny sposób reaguj (mnie to drugie się czasem nie udaje).
Kol. T.S (kol. bo też hodowca rasowych) jest jedynym znanym mi specjalistą chorób ptaków, który na poważnie podchodzi do gołębi, oraz regularnie coś publikuje. W porównaniu z innymi lekarzami weterynarii (a znam kilku), to po prostu inna liga. Powiem więcej, ani tech. weterynaryjne, ani studia zootechniczne nie "uświadomiły" mnie tak, jak forumowe wypowiedzi (głównie te z przed kilku lat) kol. Tomasza Stenzla (ale kadzę :lol: ).
Wiedza teoretyczna (tam gdzie się uczyłem, nie było praktycznie wzmianki o gołębiach, książek i publikacji szukałem sam) to jedno, a praktyka to drugie. Po co uczyć się na własnych błędach, skoro można skorzystać z doświadczeń innych ? (popartych badaniami naukowymi). Tam gdzie jest możliwość, zachęcam do ruszenia łepetyną. Natomiast nie każdy ma dostęp do specjalistycznego laboratorium, więc warto korzystać z wiedzy naukowców ( w tym przypadku kol. T.S i Piotra W.).
Nikt chyba nie zbiednieje, jeśli kupi sobie kilka "Gołębników" (kryptoreklama :wink: ).
W hodowli gołębi (i wędkarstwie) cenie sobie to, że te dziedziny życia zmuszają do myślenia (jeśli chcemy być skuteczni).
Zachęcam więc wszystkich do myślenia.
Przepraszam, że minąłem się trochę z tematem.
Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 08, 2008 10:08 pm

Witam.Jednak odpowiem.Jarek piszesz post do Setera ale w tym poście obrabiasz publicznie dupę Opalowi.Nie masz odwagi by do mnie osobiście to skierować?Tam gdzie powoływałem się na Tomka to zawsze opierałem się o jego publikacje oraz przypadki zdiagnozowane i wyleczone w moim gołębniku(właśnie przez Tomka).Nigdy nie używałem jego autorytetu do poparcia swojej "radosnej twórczości".Jak raczyłeś to nazwać.Jednak moja radosna twórczość przyniosła konkretne efekty w postaci wyleczonych ptaków.Poczytaj posty z podziękowaniami.Popełniłem bez wątpienia wiele błędów jednak nigdy nie zasłaniałem się autorytetem innych.Co przyniosła Twoja "ponura twórczość" ocenią forumowicze.Dla mnie nic nie wniosłeś nowego.Powtarzam,nie będę komentował Twoich postów jednak nie wycieraj sobie gęby Opalem.To jedyny warunek.Pozdrawiam.

quatro
Posty: 861
Rejestracja: sob mar 11, 2006 6:42 pm
Lokalizacja: wroclaw
Kontakt:

Post autor: quatro » wt lip 08, 2008 10:46 pm

opal pisze:Witam.Quatro czego się obawiasz?Że,tworzymy z Tomkiem nieformalny związek? :lol: :lol: .Jak tam ptaszki?Zdrowe?Pozdrawiam.
Opal, zdrowe jak ryby, dzięki za wskazówki. A czy nie formalny związek z kol. Tomkiem? nie moje małpy nie mój cyrk, jedno jest pewne, facet wie o czym mówi i skorzystałem z tego niejednokrotnie, takich ludzi napewno można policzyć na palcach jednej ręki, mam na myśłi wiedzę, doświadczenie, dostępność i podejście do pracy. Chętnie opłacił bym abonament za posty Subbuteo, taka dodatkowa praca :lol:
badania labolatoryjne to jedno, a wyleczenie stada to drugie

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » śr lip 09, 2008 12:08 am

SETER pisze:Zachęcam więc wszystkich do myślenia.
Przeczytałem trzy razy Twój post i naprawdę nie moge zrozumieć jego przesłania. :?
Po pierwsze nigdy nie miałem zamiaru podważać kompetencji T. Stenzla tym bardziej, że praktycznie nie miałem do tej pory możliwości się z nimi zapoznać. Dotychczas przeczytałem jakiś jego tekst promocyjny, artykuły o dziedziczeniu barw upierzenia w "Wolierze" a dopiero teraz wgryzam się w treść jego referatu z sympozjum naukowego w Gdańsku. Mało tego, postulując by ustosunkowywał się do twórczości naszego kolegi, który rzekomo wszystko z nim konsultuje poprzez gorącą linię, daję w oczywisty sposób wyraz troski o jego autorytet.
Ja rozumiem, że nikt nie ma obowiązku pisania czy odpowiadania na forum. Ale chyba wytwarza się trochę dziwna sytuacja gdy taki nowy forumowicz, jak ja, czyta różne opinie, z którymi niekoniecznie zawsze się zgadza ale ostatecznym argumentem na ich prawdziwość ma być to, że podobno tak powiedział panu Y pan X. Aprobuję przytaczanie cytat z prac lub publikacji naukowych ale powoływanie się na prywatną rozmowę jest dla mnie zabiegiem niewiarygodnym.
Co do moich reakcji na wciskanie ciemnoty to nie rozumiem czemu mi radzisz, że powinienem reagować w merytoryczny i kulturalny sposób. Kiedy ja zareagowałem niekulturalnie? A co do merytoryczności, to przytaczałem cytaty, nawet fragmenty ustaw ale nic to nie dało bo wtedy mój partner dyskusji zgrabnie zmieniał temat i "nawijał" dalej. Niestety nie mam zamiaru poświęcać już więcej czasu dla tropienia wszystkich nieprawdziwych informacji bo widzę, że to i tak jak grochem o ścianę.
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » śr lip 09, 2008 8:33 am

Witam.Seter z tym Himilsbachem to nie do końca prawda.Ja widzę to tak.Zbiter przyjął motto "szukajcie a znajdziecie" i z tym się zgadzam.Jednak tylko w przypadku tych "niby "doświadczonych hodowców.Tych "głupich "mądrali.Im nie chce się poszukać w przerabianych tematach a ktoś inny po raz kolejny ma pisać to samo?Tu Himilsbach pasuje idealnie.Jednak jest tu grono młodziaków,którzy bez naszej pomocy nie odnajdą potrzebnych im wiadomości.Tym trzeba pomóc.Przecież nauczyciel każdego roku powtarza nowym rocznikom 2+2=4.Czy go to nie nudzi.Dobrego pedagoga nie.Jeżeli chodzi o Tomka to był siłą napędową miesięcznika "Gołębnik" wydawanego przez p.Jurka.Nasze Forum jest przedstawicielem tego miesięcznika w internecie.Było reklamą tego pisma(w pewnym sensie).Dopóki miesięcznik wychodził Tomek udzielał sie dosyć często.Często odsyłał nas do Swoich artykułów w "Gołębnikach".Haker zniszczył posty z kilku lat tego Forum.Artykuły w "Gołębnikach" pozostały.Kto chciał wiedzieć, to sobie kupił i ma.Jednak kupowało "Gołębnik" zbyt mało hodowców aby mógł się utrzymać na rynku wydawniczym.Nie kupowali,nie czytali a teraz chcą jeszcze,żeby Tomek udowodnił im (opisując Swoje eksperymenty,doświadczenia naukowe),że nie jest dyletantem.I to wszystko za darmo w internecie.Jeżeli kilku w miarę rozsądnych gości powiedziałoby mi Opal kupuj"Gołębniki" bo tam pisze rozsądny wet i masz podaną całą wiedzę potrzebną do hodowli to zacząłbym kupować(są jeszcze do zdobycia u p.Jurka).Jednak wielu hodowców woli posłuchać bajdurzenia mądrali na targu i kupić koka lub wypić flaszkę niż wydać 8 pln.Taka głupota i takie cwaniactwo mnie poraża.Na miejscu Tomka już dawno bym napisał"pi...dol się facet,ugotuj sobie ze swoich koków rosół doprawiony Trichonidazolem i nie zawracaj mi d..py".Jednak Tomek to gość zawsze uprzejmy i miły.Jest naszym kolegą hodowcą.I nigdy tak nie odpowie.Dlaczego teraz milczy?Jest zawalony robotą.Wykańcza kolejne stado pocztowych(specjalnie je zarażając) i szuka na te zarazki nowych lekarstw.Ma pisać o tym publicznie aby konkurencja wykorzystała jego lata ciężkiej pracy?Nie.Jak pisał, już kilka razy dał się tak wykołować.Ponadto on opiekuje się wieloma gołębnikami w Polsce,prowadzi normalną praktykę weterynaryjną,ratuje drapole i jak napisał w ostatnim poście ma zajęcia ze studentami.Nie mam pojęcia kiedy on sypia.Zawsze mam wyrzuty sumienia gdy muszę do niego zadzwonić.Mam wrażenie,że moje stado gołębi to nic nie znaczący epizod w porównaniu z tym nad czym Tomek obecnie pracuje.Nie mam prawa o niczym napisać , jednak jestem przekonany,że ,jeżeli Tomkowi wypali to nad czym teraz pracuje to będą o nim pisali w książkach .A kilku z tego forum się nadyma,niech pisze niech nam udowadnia,niech wesprze Opala.Nie on nie będzie mnie wspierał.Nie ma na to czasu.Jednak rozmawiałem z nim wczoraj i znajdzie czas by poprawić moje błędy.Też je popełniam.Jestem tylko hodowcą nie weterynarzem nie naukowcem.Jeżeli napisze w którym miejscu popełniłem błąd serdecznie Was za to przeproszę.I mam nadzieję,że mi wybaczycie bo pisałem to aby Wam pomóc, a nie jak myślą niektórzy aby udowodnić jaki jestem mądry.Nie będę marudził i kluczył aby tylko udowodnić jaki jestem świetny i nieomylny.Przeproszę bo nie jestem idiotą i nie uważam ,że wszystko wiem najlepiej.Jest wielu lepszych ode mnie i przed Tymi chylę czoła.Pozdrawiam.

kylo
Posty: 6
Rejestracja: sob lis 26, 2005 11:33 am
Lokalizacja: Bystrzyca Nowa k.Lublina
Kontakt:

Post autor: kylo » czw lip 10, 2008 4:29 pm

Witam.
Mogę tylko potwierdzić słowa Opala i Setera odnośnie Tomka.
Sam korzystałem z jego pomocy i uważam go za doskonałego fachowca który wielu osobom z tego forum pomógł i ciągle pomaga.
Tak jak pisali przedmówcy jest zawalony robotą ale zawsze znajdzie czas gdy trzeba pomóc naszym pupilom.
Szkoda, że przepadło stare forum bo tam było mnóstwo jego i Piotrka W. fachowych rad.
Teraz rzadko się tu udziela ale jak widać z wcześniejszego postu, czasami zagląda.

P.s.
B. rzadko zabieram głos na tym forum( choć często tu zaglądam ) ale nie mogę już niektórych postów czytać.
Wygląda na to, że niektóre osoby piszą tylko po to by mieć jak najwięcej postów.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » wt lip 15, 2008 2:42 am

Witam Kolegów,
miałem już iść spać, ale jeżeli dziś nic tu nie napiszę to następna okazja pojawi się nie wiem kiedy. Od mojej ostatniej konkretniejszej wypowiedzi na tym forum minęło trochę czasu i zostało poruszonych sporo tematów, jednak jeżeli miałbym to wszystko czytać i się do każdego z nich ustosunkowywać byłby już świt, więc sobie daruję.
Wybrałem jeden z podejmowanych czasem przez Kolegów wątków- stary jak świat, ale warto nieco tu wyjaśnić wplątując przy okazji inne sprawy, więc przypuszczam, że coś dłuższego tu wykwitnie....

Zanim przejdę do sedna jeszcze kilka słów z innej beczki.
Jestem raczej spokojny i kulturalny, więc postaram się nikomu zbytnio nie naubliżać ;)

Króciutko do kolegi z Siedlec -zaczynając pisać na tym forum chyba jakieś 4 albo 5 lat temu (4 bankowo) miałem jeden cel - poprzez wyłożenie w prosty sposób ludziom nie mającym de facto o wielu sprawach bladego pojęcia chciałem nakłonić ich do pewnej współpracy - co po intensywności odzewu należy uznać za cel osiągnięty. Dlaczego ?- otóż w związku z faktem, że na takie fora zaglądają najczęściej młodzi i początkujący, a więc hodowcy (ładnie brzmi), w stadach których najczęściej pojawiają się problemy polowałem na ciekawe przypadki. W związku z tym, że ludzie muszą najpierw nabrać zaufania dostali sporo porad-ale tylko takich prostych.

Co z tego mam? Dzięki temu udało mi się upolować kilka ciekawostek - np. białaczkę u gołębia. U kury żadna to rewelacja, ale gołąb to już coś fajnego.

Z nikomu nie znanych powodów "stare" forum wraz ze wszystkim, co na nim istniało przepadło. Założono nowe, znów nazbierało się tam tematów i znów przepadło.
W związku z tym, stwierdziłem że nie ma sensu się już dalej na nim udzielać-szkoda czasu.
Potem powstał "Gołębnik" i większość przydatnych hodowcom rzeczy została w nim opublikowana- forma może nieco mniej dostępna, ale żaden haker tego nie zniszczy, więc jeżeli koś sobie gazetkę nabył to interesujące go rzeczy znalazł. Proste.

Teraz po analizowaniu tematyki postów (ciągle to samo) stwierdzam, że nie ma sensu podawać tu wszystkiego po raz kolejny.
Poza tym nie mam ostatnio zbyt wiele czasu i raczej będę go miał już tylko jeszcze mniej, więc naprawdę szkoda mojego zdrowia na przesiadywanie przed komputerem.
Praca zajmuje mi bardzo dużo czasu (dydaktyka, badania, publikowanie, leczenie, wizyty terenowe itp.) wszystko przerywane niezapowiedzianymi wizytami i telefonami. Ot dla przykładu :)Sumując średnią dzienną liczbę telefonów od hodowców ok 13 i długość rozmowy średnio 10 minut- na samą "pomoc telefoniczną tracę ok 2 godz. dziennie. Jak każdy normalny człowiek chcę tez trochę "pożyć", więc chyba nic dziwnego, że nie mam chęci jeszcze tu pisać po raz kolejny tego samego.
Miało być krótko...tak bywa :lol:

Teraz do Opala :wink:
Miło z Twojej strony, za tak intensywną promocję ale naprawdę nie trzeba. Pisałem już kiedyś koledze Adamowi Olsz., że nie życzę sobie, by ktoś powoływał się na rozmowy ze mną chociażby i telefoniczne. Generalnie ma być tak, że jeżeli własnymi paluchami czegoś tu nie nastukam to nie ma tutaj tego być. Dlaczego? Informacje zasłyszane są mało wiarygodne, a co gorsza w związku z tym, że hodowcy nie mając często elementarnej wiedzy tłumaczą sobie coś wedle swojego rozumowania prowadzić to może do zamieszczania błędnych informacji na forum. Nie chcę po prostu, aby wyszło kiedyś że plotę jakieś bzdury.
Podsumowując, jeśli dla uwierzytelniania swoich słów chcesz podpierać się moimi-proszę bardzo, pod warunkiem, że jest to słowo pisane. To, co usłyszysz przez telefon zostaw dla siebie (są to w końcu informacje prywatne).

Ktoś jeszcze chciał wyników badań nad toksycznością leków - tak się akurat składa, ze firmy podsyłają od czasu do czasu jakiś specyfik do przebadania, więc się go bada- zrozumiałe. Jeżeli coś ciekawego z tego wyjdzie to wyniki są publikowane w czasopismach naukowych - są z tego punkty , a z punktów pieniądze na następne badania (trochę uprościłem, ale co tam). Więc wystarczy się wysilić i poszukać w internecie (niektóre rzeczy są dostępne), dla ułatwienia dodam, ze lepiej jest szukać w języku angielskim - również polskie pisma naukowe wydawane są po angielsku. Wystarczy się nieco postarać, a nie czekać, aż ktoś gotowe pod nos podsunie. Też musiałem trochę czasu stracić, żeby to i owo znaleźć (no dobra, ja mam trochę większy dostęp do baz danych :wink: ).

Odnośnie dylematu leczyć i truć wątróbsko, czy nie leczyć i patrzeć jak się ptaszki męczą odpowiedź jest prosta. Leczyć i osłaniać wątrobę i nerki. Sprawdzone, ptaszki szbciej odzyskują formę, zresztą żadna to "Ameryka" Wątroba jest narządem o dużych zdolnościach regeneracyjnych, ale po niektórych lekach np. coraz rzadziej na szczęście stosowanym już ketokonazolu regeneruje się u ptaków przez 6 tygodni! To długo...
Pojawiło się gdzieś w trakcie pojęcie dobrostan- tak ważna, rzecz ale najpierw trzeba wiedzieć, czym on rzeczywiście jest, a ma nawet swoją definicję.

Spośród różnych wątków kiedyś tu poruszanych wtrącę się krótko na temat salmonelki. Nie będę rozpisywał się o objawach i innych faktach oczywistych i znanych, ale przytoczę kilka bardziej przydatnych rzeczy.

Skąd się salmonelki biorą, otóż ja ktoś słusznie zauważył są mieszkańcami przewodu pokarmowego zwierząt. W takim razie wyizolowanie tej bakterii z kału gołębi byłoby tyle warte co np. wyizolowanie E. coli. Opal pisał, że te bakterie są w gołębiach i w gołebikach, a gołabki mają być na tyle odporne, by nie chorować. Fajnie brzmi, ale jest to w praktyce NIEMOżLIWE!
Trzeba sobie uświadomić kilka rzeczy:
-z ponad 2500 serowarów salmonelli tylko pewna częśc jest patogenna. Dlatego (w przypadku gołębi) wynik bad. bakteriol. wskazujący na izolację Salmonella sp. jest nic nie warty. Z gołębi najczęściej izoluje się S. typhimurium (tylko raz znalazłem inną)-jest to bakteria chorobotworcza,
-gołębniki to z reguły pomieszczenia najdelikatniej mówiąc trudnodeznfekowalne, a ta salmonelka jest dosyć oporna na czynniki środowiskowe i chemiczne,
-woliera, szczeglónie z piachem jest miejscem wogóle niedezynfekowalnym,
-salmonellozy przenoszą się zarówno drogą pionową i poziomą,
-duże i długotrwałe nosicielstwo,
- doskonale radzą sobie z próbami pozbycia się ich z gołębników,
-hodowla gołębi jest dosyć specyficzna- brak tu możliwości zastosowania prawidłowej bioasekuracji, różne grupy wiekowe mają styczność ze sobą - generalnie kogiel mogiel, co w nieumiejętnie prowadzonych stadach prowadzi do regularnych i licznych strat

Biorąc powyższe pod uwagę osobiście uważam, że S. typhimurium w stadach gołąbeczków być nie powinno - ani w ich organizmach, ani w środowisku!

Troszeczkę odbiegając od tematu- nie bez powodu w naszym kraju wprowadzony został program zwalczania salmoneloz w stadach drobiu, obejmuje on stada rodzicielskie kur, od tego roku również nioski towarowe, od przyszłego brojlery, a za 2 lata również indyki.
Nie będę całości opisywal, ale w trosce o zdrowie konsumenta (czyli nas), wprowadzono cały szereg procedur badawczych mających na celu wykrycie i eliminację stad zakażonych wybranymi 5 serowarami salmonelli mogącymi wywoływać zatrucia pokarmowe u ludzi. Bada się nie tylko ptaki, ale również pomieszczenia. Okazuje się, ze zakażeń jest sporo i aktualnie ogromne ilości niosek brzydko mówiąc wędrują do gazu. Oczywiście ludzie kombinują zamiast- jak tu zrobić, żeby salmonelki nie było w - jak tu zrobić, żeby salmonelki nie wykryto...Cóż taki naród...

Wracając do salmonelek i gołąbków- nie ma ich tam być. Po to jest profilaktyka nieswoista oraz swoista + badania, aby pozbyć się tego ze stada..lub stada.

Odnośnie roli lekarza. Nie uważam, by rola lekarza ograniczała się do roli strażaka- czyli leczenia/ gaszenia pożaru. Jeżeli koś podejmuje się opieki nad stadem musi "zbadać" pomieszczenia, w których utrzymywane są ptaki i zalecić ich ewentualną przebudowę (np. większość chorób układu oddechowego bierze sie ze źle zaprojektowanego gołębnika); rozpisać procedury treningowe, żywieniowe, badania monitoringowe, programy szczepień itp. Wtedy leczenie staje się czymś, o czym się za jakiś czas zapomina.
Prowadzenie stad gołębi pocztowych, choć z jednej strony trudniejsze, z innej jest bardziej wygodne- łatwiej namówić hodowcę do eliminacji słabych osobników. W przypadku hodowli gołębi rasowych, właśnie tych słabeuszy często faworyzujemy ("bo ładny") i tym sposobem sprawa się komplikuje. Najgorzej, kiedy hodowca nie chce się pozbyć niektórych ptaków.
Na koniec dwa przykłady. Jeden świeży, parę tygodni temu zgłosił się hodowca, który nabywał ptaki z przeróżnych miejsc no i się pochorowały (standard). Przebadlem - 5 choróbsk, w tym podejrzenie jednej wirusowej-groźnej. Wynik badania wirusologicznego będzie pod koniec tygodnia (chciałbym by to było to co podejrzewam). Właściciela przekonałem, że względu na niezbyt wysoką wartość rynkową stado zlikwidujemy, zajmiemy się pomieszczeniami, a nowe stado poprowadzę mu od początku tak jak powinno to być robione. Zmiany sekcyjne sugerowały m.in. salmonelozę i wynik bad. bakteriol. miał tu zadecydować czy ubijamy, czy nie. Oczywiście potwierdziło się dziś, ale facetowi zmiękło serce i upiera się by leczyć, co mi nie w smak. Wolałbym stado zlikwidować.
Podobny przypadek rok temu - padło kilkadziesiąt młodych, oczywiście S. typhimurium, leczenie na jakiś czas hamowało padnięcia. Wprowadzony program szczepień, w tym roku mało strat, ale.....U młodych po wybranych parach objawy mniej typowe - porażenia, skręty szyi - jak przy kręćku. Jednostronne zmętnienie rogówki. I jest salmonelka-ale tylko po tych parach-wniosek nosiciele do zlikwidowania. Oczywiście co? Najładniejsze, więc właścicielowi żal, a że młodych w tym sezonie dużo pewnie ruszą w Polskę zakażać inne stada.
Nie zdajecie sobie sprawy ile stad gołębi ( nie tylko tych małowartościowych, ale również należących do bardzo znanych, czołowych hodowców) powinno być wybitych w pień!
Czasem to jest najlepsze rozwiązanie, choć nie zawsze rozumiane. Miejcie to na uwadze, a tym czasem dobranoc.

:roll:

Krótko miało być, ale nie wyszło...trochę poskakałem po tematach, ale tak to bywa jak siędługo gdzieś nie zagląda..
Pozdrawiam:
T.S.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 15, 2008 7:03 pm

Witam.Ciut mi się oberwało,ale nie za dużo.Jasne,że rozmowy prywatne to rzecz święta.Faktycznie może nieraz za dużo napisałem.Przepraszam.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » wt lip 15, 2008 9:34 pm

Cytacik maleńki taki:
"... hodowcy nie mając często elementarnej wiedzy tłumaczą sobie coś wedle swojego rozumowania prowadzić to może do zamieszczania błędnych informacji na forum. "
:? :wink:
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » wt lip 15, 2008 10:00 pm

Witam.Jarek nie wiem skąd bierze się Twoja złośliwośc i uszczypliwość.Jesteś nowym czytelnikiem forum i mimo,że często zabierasz głos nie przeczytałem nic konkretnego.Umiesz tylko wyszukiwać bzdury w internecie i tym starasz się zaimponować pozostałym.Nie przeczytałm jeszcze żadnego Twojego postu w ,którym przyznałbyś komuś rację,nie przeczytałem,żadnej konkretnej rady.Zawsze jesteś przeciwny.Z Twoim charakterem ,z częstymi próbami udowodnienia wszystkim,że jesteś najmądrzejszy( i najpiękniejszy w Siedlcach) nie zyskujesz poklasku.Wręcz przeciwnie.Siedlecki z Siedlec pięknie brzmi ,jednak nie te czasy nie ta epoka,obudż się chłopie i zacznij zauważać innych.Nie tylko Swój czubek nosa.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony śr lip 16, 2008 4:52 am przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
amcane
Posty: 287
Rejestracja: pn lut 20, 2006 3:37 pm
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: amcane » wt lip 15, 2008 11:24 pm

opal pisze:Witam.Jarek nie wiem skąd bierze się Twoja złośliwośc i uszczypliwość.
Opal, a ja wiem On ma to w genach :x
POZDRAWIAM amcane

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » śr lip 16, 2008 4:49 am

Witam.Zakładając,że (jak napisał Magpie) wada przekazana genetycznie to też choroba ,ten facet jest po prostu chory.W takim razie należy Mu współczuć.Jarek może warzywka i ziółka pomogą.Spróbuj.Pozdrawiam.

magpie
Posty: 131
Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Kontakt:

Post autor: magpie » śr lip 16, 2008 7:03 am

Witam. Opal, zarzucasz Jarkowi ze jest zlosliwy a sam nie jestes lepszy. Ale coz, staram sie Cie jakos zrozumiec. W koncu musisz jakos odreagowac fakt ze juz nie mozesz sie promowac kosztem T.S. Pozdrawiam

magpie
Posty: 131
Rejestracja: śr sty 04, 2006 7:08 am
Kontakt:

Post autor: magpie » śr lip 16, 2008 7:10 am

Witam. Mam cukrzyce typu I i z tego co sie orientuje to ta choroba jest uwarunkowana genetycznie. Tzn nie wiem czy nadal moge mowic ze to choroba (zreszta nie tylko ja, cale srodowisko lekarzy rowniez) bo wedlug Opala to tylko wada genetyczna. Juz nie bede wspominal o innych schorzeniach dotykajacych ludzi, jak np. nowotwory itd. Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » śr lip 16, 2008 8:08 am

amcane pisze: a ja wiem On ma to w genach :x
Może po prostu jestem jakimś kostycznym serowarem :mrgreen:
Dirko

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » śr lip 16, 2008 5:01 pm

Do dezynfekcji gołębników, myślę że całkiem niezłej polecam nadmanganian :D ( w końcu użyty po myśli Opala). Po eksmisji gołębi i szczelnym zamknięciu gołębnika wstawiamy pojemnik z formaliną do którego wkładamy nadmanganian. Wskazany czas gazowania 10-12h, potem wietrzymy i wpuszczamy lokatorów. Do ukojenia skołatanych nerwów polecam każdemu to co lubi i w ulubionej dawce oraz szybkie zażycie. Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » śr lip 16, 2008 7:06 pm

Witam.Magpie już mnie tak Qutro kiedyś nazwał:"uszczypilwy złośliwiec" :lol: :lol: ".Widocznie spotkały się dwa podobne charaktery.Małe sprostowanie.Nigdy nie promowałem się kosztem Tomka.Nigdy nie napisałem też ,że wszystko z nim konsultuję przez "gorącą linię".Jarek to napisał i jest to wierutne kłamstwo.Gdy czegoś nie wiedziałem ,nie wstydziłem się do tego przyznać tylko pisałem "nie wiem,spytam Tomka i odpowiem"Jeżeli polecałem jego sposoby zawsze pisałem "made in Tomek".Zawsze też pisałem gdzie można znalężć konkretną publikację(np.dawkowanie przy rzęsistku).Faktem jest,że napisałem o dwóch sprawach dotyczących leczenia ptaków,które przekazał mi w rozmowie prywatnej.Popełniłem błąd i przeprosiłem.Więcej tego nie zrobię.To były jego patenty a za wiedzę trzeba płacić.Ja przekazywałem to za darmo.Ponadto Tomek dopuścił powoływanie się na "słowo pisane"Jeżeli traktujecie moje pisanie w tematach chorób jako promowanie mojej osoby ,nie ma sprawy,przestaję doradzać.Czas aby i inni się wykazali.Masz rację Magpie,że są choroby przekazywane genetycznie.Jednak w zdecydowanej większości to hodowca doprowadza ptaki do stanu charłactwa.Dopuszcza do rozrodu ptaki z wadą genetyczną,z nosicielstwem lub wykończone chemią.Potem dziwi się,że młode takie słabe,nie rozwijają się prawidłowo.
Łapciaty mam pytanie. Czy to gazowanie zabija wszystko ,chodzi głównie o oocysty?Panowe Jarek i Magpie zamieniamy się miejscami.Teraz Wy odpowiadajcie na pytania młodych (i nie tylko) hodowców.Jesteście przecież świetnie przygotowani w tematach dotyczących chorób ptaków.Ja ograniczę się do złośliwych docinków(taki mały rewanż) :lol: :lol: .Tylko nie myślcie,że się obraziłem.Każdy kto spyta prywatnie może na mnie liczyć.Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony śr lip 16, 2008 7:48 pm przez opal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » śr lip 16, 2008 7:47 pm

Drogi forumowy chorąży. :wink: Obiecałeś publicznie nieść sztandar columbologii, to nieś a nie strzelaj focha. :?
Krytyka może i powinna być twórcza (oczywiście niektórzy są odporni). :)
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » śr lip 16, 2008 8:05 pm

Witam.Jarek nie strzelam "focha".Mam dużo problemów nie związanych z gołębiami. Aby je rozwiązać potrzebuję teraz spokoju i koncentracji.Pisanie na forum traktuję jako formę oderwania sie od codziennych spraw.Jednak nie chce mi się bez przerwy przekonywać każdego kto ma inne zdanie.Zwłaszcza tych,kórzy nie piszą o konkretach a zaprzeczają ze zwykłej przekory.Masz inny pogląd napisz.Albo Ty mnie przekonasz albo ja Ciebie.Jednak takie docinki oraz insynuacje jakich Ty się dopuszczasz nie wnoszą do tematu nic kostruktywnego.Masz inne zdanie,pisz.Postaw tezę i ją obroń.Jednak Twoje dowody to ulotki dołączone do leków lub mądrości umieszczone w internecie przez producenta.Dla mnie to ciut za mało.Przeczytaj wszystko co opublikował Tomek a wtedy możemy podyskutować na poważnie.A moze wspólnie udowodnimy Tomkowi,że w niektórych sprawach się myli. :lol: :lol: :lol: Pozdrawiam.

Łapciaty
Posty: 92
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:10 am
Lokalizacja: Suwałki
Kontakt:

Post autor: Łapciaty » śr lip 16, 2008 8:30 pm

Według mojej wiedzy ocyst nie zabija ale co żywe i bakterie salmonelli to raczej tak( musiałbym ponownie literaturę przeczytać ponieważ dokładnie nie pamiętam). Wszystkie jajka kurze, które szły do wylęgu były gazowane w ten sposób.

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Post autor: Jarek Siedlecki » śr lip 16, 2008 11:23 pm

Drogi chorąży Opal. Wydaje mi się, że się kompletnie pogubiłeś. Ja nie mam nic przeciwko Tobie jako takiemu lekko nawiedzonemu staruszkowi. :wink: Za to mam obiekcje wtedy, gdy podajesz jakieś nieprawdziwe informacje. Znasz przysłowie o łyżce dziegciu? Tak i Ty, kiedy napiszesz 10 zdań prawdziwych i jedno albo dwa rąbniesz z rozpędu fałszywe, to niestety cały efekt Twoich wysiłków szlag trafia, bo po prostu tracisz wtedy wiarygodność. :(
Ja nigdy nie miałem zamiaru walczyć ani z Tobą, ani dać się wciągnąć w jakieś polowanie na hipotetyczne błędy T.S. Ja teraz walczę z rzęsistkiem, salmonellą i mam nadzieję, że z niczym więcej.
Zastanów się. Napisałeś personalnie o mnie tyle niepochlebnych opinii a nawet posunąłes się do tego, że zasugerowałeś, że jestem chory (łatwo się domyślić, że raczej nie fizyczną chorobę masz na myśli) i teraz proponujesz, żebym udzielał wskazówek młodym hodowcom? Kpisz, czy o drogę pytasz? :o
Zanim się coś chlapnie na forum, to chyba warto się zastanowic nad konsekwencjami. Bo przecież nadal obowiązuje stara zasada: Lekarzu, najpierw ulecz się sam.
Dirko

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » czw lip 17, 2008 7:54 am

Witam.To pokazuj te pomyłki ,to pisz na czym polega mój błąd.Wtedy to będzie dyskusja.Wtedy wspólnie to sprostujemy, a ja przeproszę.Nie cytuj aforyzmów i nie kopiuj ulotek producenta leków tyko napisz jak powinno być prawidłowo.Nie miałem nigdy chorążego.Najwyższy stopień w mojej karierze,to starszy szeregowy(a i tak mnie zdegradowali na szeregowego + 38 dni aresztu wojskowego).Tak potrafię być złośliwy i upierdliwy.Jednak tylko wtedy gdy ktoś jest taki w stosunku do mnie.Może i jestem starszy od Ciebie(nawiedzony staruszek) jednak podejrzewam,że na boisku czy bieżni sportowej zostałbyś daleko z tyłu,mój drogi "młodzieniaszku".Widzieliśmy się w Broniszach i nie wyglądasz mi na typ człowieka dbającego o kondycję fizyczną.Wielu wybitnych mężów stanu miało "nierówno pod sufitem"(np.Hitler,Stalin) jednak potrafili porwać za sobą narody.Spróbuj i Ty może Ci się uda.Moja odosobniona opinia o stanie Twojego zdrowia to "łyżka dziegciu" reszta to sam miód.Pozdrawiam.

quatro
Posty: 861
Rejestracja: sob mar 11, 2006 6:42 pm
Lokalizacja: wroclaw
Kontakt:

Post autor: quatro » czw lip 17, 2008 8:25 am

Łapciaty pisze:Według mojej wiedzy ocyst nie zabija ale co żywe i bakterie salmonelli to raczej tak( musiałbym ponownie literaturę przeczytać ponieważ dokładnie nie pamiętam). Wszystkie jajka kurze, które szły do wylęgu były gazowane w ten sposób.
na oocysty dobrze działa palnik, od niedawna stał się nieodzownym narzędziam pracy w moich gołębnikach, najpierw oprysk virkonem, a pózniej "miotacz ognia"

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » czw lip 17, 2008 4:14 pm

Witam.Magpie kilka słów o Twojej cukrzycy.Cytuję:"Są dwa główne typy cukrzycy.Rzadszym,ale cięższym jest typ I,który dotyczy przeważnie dzieci i osób młodych,poniżej 35 roku życia.W tego typu cukrzycy konieczne jest podawanie insuliny,gdyż komórki trzustki są zniszczone,prawdopodobnie w przebiegu reakcji typu alergicznego.......
"Niektórzy naukowcy skłaniają się ku teorii,że w powstawaniu cukrzycy typu I może mieć znaczenie alergia na pokarmy mleczne i uważają,że należy unikać podawania małym dzieciom krowiego mleka w pierwszym roku życia.Dr.Hans Michael Dosch ze szpitala dziecięcego a Toronto odkrył istnienie przeciwciał na białko mleczne u 100% dzieci z cukrzycą typu I-go.Uważa on,że białko mleczne może wyzwalać prowadzące do cukrzycy reakcje alergiczne."
Z tego wynika,że tej cukrzycy można było uniknąć.Pozdrawiam.

ODPOWIEDZ