Gdański Wysokolotny

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » śr sie 13, 2008 1:27 pm

Ciekawe rozumowanie. Dopiero teraz dowiedziałem się po co są wzorce – żeby tłuc kasę i interes się kręcił. A tyle lat żyłem w nieświadomości. To teraz wiem dlaczego interesu na gołębiach nie zrobiłem. A ja cały czas myślałem iż wzorce są po to, że po to aby ludzie badziewia na wystawach nie pokazywali.
Nie mogę wyjść z podziwu , że niektóre rasy mają ,,właściwości” i nie są kalekami pomimo trzymania w wolierze a inne zamknięte stają się nimi, zapewne też z ,,właściwości”, tylko innych.
Nie przyrównywałbym gołębnika z wolierą dla ptaków do mieszkania z balkonem dla człowieka a jeżeli już to do mieszkania raczej z ogródkiem. O, to mógłbym siedzieć sobie w nim, nie 2 miesiące a znacznie dłużej. Dobrze karmiony i partnerka nowa co jakiś czas. Wszystko pod nos podane, nikt szmatą koło d…y nie macha, nie trzeba ganiać z jęzorem wywieszonym. A tak poważnie. Jeżeli gołąb został wychowany od młodego w wolierze i nigdy nie był oblatywany, nie sądzę żeby tęsknił za wielogodzinnymi lotami a to, że nie będzie chciał latać jakbym go wypuścił, to niech nie lata skoro nie chce . Jego sprawa., piany na ustach nie dostanę z tego powodu. A gdy zachodzę do gołębnika to jeszcze widzę jak łypie na mnie okiem z wdzięcznością, że go nie ganiam bo wie że nie skończy żywota w postaci posiłku.
To ja wezmę też przykład z logicznego dodawania i też dodam. Najlepszego pocztowego poznaje się po lotach. Wcześniej przed lotami nie jest najlepszym pocztowym, tylko pocztowym. Napisałem we wcześniejszym poście, że najlepszych nie daje się na loty. Z logicznego myślenia wynika, że musiały one już mieć jakieś osiągnięcia. Takie pocztowe służą już do reprodukcji a nie do lotów. Lotuje się młode po najlepszych aby sprawdzić co są warte a nie najlepsze.
Racja Seter, myślenie nie boli
golebiewski

Awatar użytkownika
dred
Posty: 357
Rejestracja: sob kwie 08, 2006 7:33 pm
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
Kontakt:

Post autor: dred » śr sie 13, 2008 1:48 pm

Nie ma sie co sprzeczać to i tak niczego nie zmieni , tak jak napisałem powinny powstać 2 wzorce, co do niektórych ras lotnych czy wysokolotnych, nie było głupich sprzeczek itd, moge wymieć kilka ras, które zatraciły swoje właściwości lotowę czy akrobatyczne przez dążenie do pięknego wzorca i dolewanie innych ras, np. wywrotki, sokoły, srebrniak, i teraz moda na zamojskiego, nóżka krótka brew jak masciuch(50% jest w tego ptaka) skrzydła wiszą prawie pod ogonem dzióbek jak papuga co ledwie sobie poje, i do czego ma to służyć do "uszlachetnia rasy" :lol:, jest wyjście stworzenie pod wzorca i nie bedzie problemów np. typ sportowy i typ wystawowy.Pozdrawiam Paweł Z.

Awatar użytkownika
amcane
Posty: 287
Rejestracja: pn lut 20, 2006 3:37 pm
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: amcane » śr sie 13, 2008 3:12 pm

To tak jak z pocztowymi - pocztowy ozdobny i pocztowy sportowy.
Tylko myślę że w gołębiach ozdobnych (czyt. lotnych lub wysoko-lotnych) ten numer nie przejdzie :roll:
POZDRAWIAM amcane

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » śr sie 13, 2008 3:39 pm

Witam.Kiedy pierwszy raz przeczytałem o sokołach gdańskich zafascynował mnie opis ich lotu.Nie było w tym artykule zdjęcia.Nie miałem pojęcia jak ten ptak wygląda i było mi to obojętne.Liczył się tylko dla mnie pięknie opisany sposób ich latania.Reszta się nie liczyła.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » śr sie 13, 2008 10:04 pm

Witam,
kol. gołębiewski wyszedł chyba mylnie z założenia, że cennym gołębiem jest wyłącznie reproduktor. Cenny jest również ptak który "robi wyniki", gdyż to on daje hodowcy prestiż (i czasem pieniądze). Czy taki gołąb nie jest cenny również finansowo ? Chcesz mi coś udowodnić, ale sam nie wiesz co.
Jeśli taki wybitny rozpłodnik pochodzi z własnej hodowli, to po kiego grzyba zamykać go w wolierze ?. Przecież może być wypuszczany, ale nie dawany na loty.
Stefan Peterfi podaje, że sokoły gdańskie osiągały wyniki rzędu 2-4 godzin. Gdzie tutaj ganianie szmatą i wywieszone jęzory ?.
Gołębie pocztowe i wysokolotne, mają genetycznie "zaprogramowaną" chęć do lotu, jeśli nie chcą latać, to znaczy że są chore, albo jakiś mutant trzymał je za długo w wolierze (spadek masy mięśniowej i orientacji), czyli na dobrą sprawę taki gołąb jest kaleką.
Kinga czy perukarza nie ma sensu wypuszczać, bo i tak nie będą latały. To jest spora różnica.
U psów rasowych (myśliwskich), osobniki które nie przejdą "prób pracy" nie są oceniane na wystawie (jeśli się pomyliłem, niech mnie ktoś poprawi), a w konsekwencji nie są dopuszczane do rozpłodu (przynajmniej oficjalnie).
Wprowadzenie czegoś podobnego u gołębi wysokolotnych (oczywiście nieobowiązkowe), to chyba zbyt skomplikowane dla naszych związkowców (głównie chodzi o zarząd PZGHR), lepiej dać sokołowi gdańskiemu niemiecką (spolszczoną) nazwę gdański wysokolotny, niezależnie od tego, jak to idiotycznie brzmi w odniesieniu do gołębia o lotności kury. I cieszyć się ze swego wolierowego profesjonalizmu.
Wiele pokoleń hodowców pracowało na to, aby piękny gołąb, jakim jest sokół gdański, był jednocześnie wspaniałym gołębiem wyczynowym, ale jedno pokolenie ignorantów tę pracę zmarnowało. Naśladownictwo Zachodu źle Polakom wychodzi, bo ani nie mamy (poza pojedynczymi hodowcami) ptaków lepszych niż Niemcy, ani też dobrze latających.
Szkoda, że hodowcy gołębi lotnych i wysokolotnych są zepchnięci przez PZHGR na margines. Za 30 lat niektórzy będą lamentować nad tym, co się stało ze srebrniakami do "ganiania", czy też polskimi rasami wysokolotnych. Można je sobie będzie obejrzeć jedynie na filmikach z YouTube.
Howgh !
PS.
Pytanie-zagadka:
jeśli gołąb hodowany w wolierze od kilku pokoleń może nosić nazwę wysokolotny, to czy kobieta po urodzeniu pięciorga dzieci nadal może być dziewicą ? :lol:

Awatar użytkownika
amcane
Posty: 287
Rejestracja: pn lut 20, 2006 3:37 pm
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Kontakt:

Post autor: amcane » śr sie 13, 2008 10:58 pm

SETER pisze:czy kobieta po urodzeniu pięciorga dzieci nadal może być dziewicą ? :lol:
Tak może :P
POZDRAWIAM amcane

Mnich
Posty: 88
Rejestracja: czw gru 07, 2006 2:57 pm
Kontakt:

Post autor: Mnich » czw sie 14, 2008 7:52 am

Witam !!!
Zgadzam sie w 100% z SETEREM. Miałem kiedyś w swoim gołębniku kilka sokołów gdańskich (zapewne średniej klasy). Dostałem je w spadku po wujku. Co ciekawe w gołębniku przebywały razem z pawikami ale po wypuszczeniu z gołębnika na dachu trzymały się osobno. Towarzystwo "nielotów" wcale im nie przeszkadzało w nawet kilu godzinnych lotach. O szmacie nie było mowy. O potrzebie latania ras do tego genetycznie stworzonych wiedział nawet Balcerek w Alternatywach. Nie ma sie co spierać nad oczywistą oczywistością. Jeżeli ktoś nie ma możliwości wypuszczania gołębi to powinien hodować rasy którym taka sytuacja odpowiada. U mnie perukarze mają możliwość latania do woli, a i tak nieliczne tylko osobniki decydują się na regularne wyfruwywanie na dach.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » czw sie 14, 2008 12:41 pm

Seter hodując pocztowe daleko byś tak nie zajechał, nie będę tłumaczyć bo i tak nie zrozumiesz. Trzymałeś kiedyś pocztowe, znasz zwyczaje? Najlepszego straciłem złapanego koszem na polu, gdzie żerował. Tak pomału zaczynam dochodzić do wniosku, że Ty po prostu nie znasz się na hodowli. Łatwiej jest ganiać średniaki, których wszędzie jest pełno niż samemu latami do czegoś dochodzić i mieć satysfakcję z własnej pracy i osiągnięć. Zawsze jednego średniaka można zastąpić innym i nie zmarnują się lata hodowli.
Nie dziwę się już, że większość hodowców nie zagląda na forum bo dowiedzieliby się, że są mutantami a ich gołębie kalekami i jeszcze musieliby się spierać z jakimś fanatykiem na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia.
W jednej kwestii masz rację, Peterfi nie pisze nic o wywieszonych językach.
O psach nie będę pisał z wiadomych powodów.
Jeszcze muszę dodać, że na wysokolotności i zdolnościach do niej mylisz się. Chyba mało tych gołębi hodowałeś. Brałem zamojskie z wolier i po kilku miesiącach latały po kilka godzin. Były to ptaki 2-3 letnie. Gołąb który przez 8 lat krążył z gołębnika do gołębnika (orlik polski) a jedyne jego loty to były kiedy spadał z dachu na ziemię, dosłownie spadał, po pół roku miał loty do 5 godzin. Młode po tych jak nazywasz kalekach z mojej woliery latają już u kolegi nawet 2 godziny.
A gdański może i był gołębiem wyczynowym ale jak pierwszy raz się z nim zetknąłem ze 30 lat temu to jego wyczyn polegał na tym, że jak wypuściło się 10 szt to miało się wrażenie jakby było ich 20.
Naśladownictwo zachodu? A branie przykłady z tego co dobre, to już trudno? Nie potrafimy być lepsi to skrytykujmy, nie potrafimy przyznać się, powiedzieć, że są lepsi to psioczmy. Całe szczęście, że nie wszyscy są tacy.

Odpowiedź na zagadkę Setera: może nazywać się wysokolotny, szczególnie ten co lata pod sufitem.
PS
Hodowców gołębi lotnych i wysokolotnych nikt nie zepchnął na margines, co drugi hoduje lotne czy wysokolotne.
golebiewski

Poldi
Posty: 51
Rejestracja: pn wrz 11, 2006 9:12 pm
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Post autor: Poldi » czw sie 14, 2008 2:58 pm

..
Ostatnio zmieniony śr lis 21, 2012 8:37 pm przez Poldi, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawienia dla wszystkich milosnikow golebi.

Awatar użytkownika
dred
Posty: 357
Rejestracja: sob kwie 08, 2006 7:33 pm
Lokalizacja: Strzyżów nad Wisłokiem
Kontakt:

Post autor: dred » czw sie 14, 2008 3:02 pm

Poldi pisze:
Brałem zamojskie z wolier i po kilku miesiącach latały po kilka godzin. Były to ptaki 2-3 letnie.
Nie zgodz się z tą wypowiedzią
Pochodze z Zamojskiego i hodowałem różne zamojskie przez kilkanaście lat. Kupowałem ptaki ze strychów :? , wolier :( i nikt mi nie wmówi że gołebie zamojskie 2-3 letnie które od pisklaka całe życie spędziły w zamknięciu po kilku miesiącach będą latały po kilka godzin.
Takie gołębie nie wiedzą co to dach, jaka kolwiek przeszkoda.
Siadają po drzewach po prostu tragedia :x
Poldi w tych czasach wszytko możliwe a skąd wiesz jakiej wielkości były te woliery może 100... h i wysokości w 100... km :lol:

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » czw sie 14, 2008 6:06 pm

Witam.Kilkanaście dni temu był u mnie kolega,któremu dałem jedną młodą karierkę i jedenaście młodych po mamkach.Gdy kolega niósł karton do samochodu otworzyło się dno i 9 gołębi wybrało wolność(trzy udało się złapać).Uciekła też młoda karierka.Natychmiast w ptaki uderzył jastrząb.Poszły w górę jak jaskółki.Najwyżej i najdłużej chodziła karierka.Ptaki wracały przez dwa dni.Złapałem wszystkie,żaden nie zginął.Więc nie do końca zgodzę się z tezą,że ptaki z woliery to kaleki.Odpowiednia opieka i każdego ptaka z woliery można rozlatać.Jedynie choroba lub nieodwracalne zmiany nią spowodowane ,może spowodować sytuację,że ptak nie chce latać.Jednak młodziaki po takiej parze mogą być okazami zdrowia.Pozdrawiam.

pampalini
Posty: 214
Rejestracja: pn lis 05, 2007 4:32 pm
Lokalizacja: LUBUSKIE
Kontakt:

Post autor: pampalini » czw sie 14, 2008 6:21 pm

witam

również mam przykład tego, że ptak z woliery nie jest kaleką, otóż niedawno wypuściłem z woliery na wolny gołębnik niemieckiego wystawowego, który jest z 2004 roku i całe swoje życie przesiedział w wolierze. Po wypuszczeniu go na wolność ptak ten latał i zachowywał się normalnie jak inne gołębie oblatane, niczym nie odstawał od innych

pozdrawiam

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » czw sie 14, 2008 10:37 pm

Witam
No, to dowiedziałem się, że jestem głupkiem, fanatykiem, oraz nie znam się na hodowli, ale przyzwoitej argumentacji nie przeczytałem :wink:
Wskazałem pewien absurd (nazwa), oraz poruszyłem pewien problem.
Z mojego punktu widzenia, takie postępowanie (chów wolierowy) w przypadku gołębi wysokolotnych, jest nieetyczne i nieestetyczne. Mam swoje zdanie i się go nie wstydzę, wiele osób mnie za to bardzo nie lubi :wink:, ale mnie to "lotto". Pocztowymi przestałem się interesować w momencie, gdy zobaczyłem jak ta zabawa wygląda "od kuchni" a raczej "od sracza".
Ale do rzeczy, tak jak pisali kol. Amcane i Dred stosownym by było wydzielić osobno typ wystawowy i wyczynowy tj. np. Gdański wystawowy i Gdański wysokolotny (sokół gdański). Ale zarząd PZHGR ma to w nosie, mówiąc wprost op*****la się za nasze pieniądze. Siąść na pupie na 2 godziny, i napisać przyzwoicie np. regulamin konkursów lotów - to zbyt trudne.
Obecnie, można przecież ptakowi z grupy wysokolotnych dodać punkt w rubryce "Kondycja, opieka hodowlana" (konkretnie kondycja) jeśli przeszedł konkursy lotu z odpowiednim wynikiem. Oczywiście sędzia musi ocenić (trzymając gołębia w ręce) czy ta kondycja przypadkiem od konkursu nie spadła, jak również, czy gołąb nie jest chory itp. ale to przecież banały. Gołąb "wysokolotny" z woliery, kondycji nie ma ("kondycji hodowlanej lub fizycznej, bo u wysokolotów ta powinna być brana pod uwagę, natomiast "kondycję wystawową" powinien (moim zdaniem - przy rasach wysokolotnych) zastąpić termin "opieka hodowlana").
Jeszcze raz podkreślam, że taki pomysł dotyczy ras typowo lotnych i wysokolotnych, a nie np. strukturalnych, mewek itp. Skoro rasa ma w nazwie "wysokolotny", to należy to egzekwować przy ocenie.
Ktoś powie, że od tego są kluby. O.K - tylko, że organizowanie wszystkiego od zera kosztuje czas i pieniądze. A skoro sędzia PZHGR ma uprawnienia na rasy wysokolotne, i pobiera za ocenę nasze pieniążki, to niech pobiera, ale za rzetelną robotę (uczestniczenie w konkursach lotu).
Ja również płacę składki na zakup klatek dla drobiu ozdobnego, mimo, że mnie drób nie interesuje, śmierdzi, smrodem tym zniechęca właścicieli hal czy np. sal gimnastycznych do wynajęcia nam ich pod wystawę, oraz odstrasza przypadkowych zwiedzających (znów kwestia smrodu).
Do Opala:
Przepraszam, ale atak jastrzębia nie jest zbyt dobrym przykładem.
Kiedyś moje krakusy wylatały około 2:30 min, ale "trenerem" był krogulec (wiem, powtarzam się) :wink: W normalnych warunkach taka długość lotu u tej rasy jest niemożliwa :!: :idea:. Wiele razy przekonałem się, że gołąb z woliery nie posiada właściwej orientacji przestrzennej, nie mówiąc o lataniu. Poza jednym gołębiem (perłowy) wszystkie gołębie które zginęły mi przy "oblatywaniu", pochodziły z wolier. Mógłbym podać kilka zabawnych przykładów, np. jednego złapałem wędkarskim podbierakiem, jak uciekał po ziemi :lol: , ale nie chcę niepotrzebnie przedłużać.
Do Poldiego:
Przypuszczam, że nazwa "brodawczak ostrowiecki" jest po prostu łatwiej przetłumaczalna na np. język angielski, ewentualnie nie chcieli urazić uczuć religijnych jakichś muzułmanów :lol:
Kol. Golebiewski baju baju :lol: - orlik który nie mógł latać, nagle 5 godzin lotu... Pewnie napromieniował go Zbyszek Nowak wespół z Kaszpirowskim :!: :idea: .
Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt sie 15, 2008 9:41 am

Witam.Seter nie chodzi tylko o atak jastrzębia.Chodzi o fakt,że te ptaki nigdy nie latały poza wolierą.Zaraz po opuszczeniu kartonu dostały" kopa" od jastrzębia.Ktoś wcześniej napisał,że ptaki takie nie mają orientacji w terenie.Mają i to dobrą .To,że wróciły wszystkie(mimo,że nigdy nie były na dachu) o tym dobitnie świadczy.Ponadto piszecie,że gołębie wolierowe to kalectwo.Fakt,że wszystkie uniknęły szponów jastrzębia temu przeczy.Nie jest ważne czy bodżcem do latania był jastrząb czy szmata.Ptaki wolierowe latają i to nie gorzej od tych w wolnym oblocie.Czas i wysokośc lotu to sprawa dobrego treningu.Nie znam się na rasach wysokolotnych,ale czytałem,że potrafi zaginąć całe stado budapesztów,mimo ,ze wszystkie są od dawna oblatane.Wynika z tego,że to ptaki wysokolotne mają słabą orientację w terenie.Ponadto wielokrotnie wprowadzałem do wolnego oblotu ptaki z woliery.Zawsze z pozytywnym skutkiem.Jedynymi wyjatkami były ptaki tzw"zasiedziałe" czyli długo trzymane w ciasnej klatce.Te potrzebowały dużo czasy by ponownie dobrze latać.Nie wymieniam ras, ale moje kariery z wolnego oblotu były jednymi z lepszych lotników.W długości i wysokości lotu biły na głowę srebrniaki i sroki.Lepsze od nich były tylko bociany(dolnośląskie łapciate).Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » pt sie 15, 2008 11:31 am

Witam,
powrót do gołębnika z odległości kilkunastu (domyślam się) metrów, to doprawdy wyczyn :wink: . Czym się różni dla gołębia patrzenie z dachu na okolicę, od siedzenia i patrzenia z pod woliery ?.
Opal, widziałem zdięcia Twojego gołębnika (woliery), widać z niej całą okolicę (albo przynajmniej dużą jej część).
Zaginięcia stada wysokolotnych podczas lotu w "zakryciu", czy wpadnięciu w chmurę burzową, to co innego, niż zgubienie się gołębia przy oblocie, gdzie cały czas widzi dach, oraz stado latających obok gołębi. Budapeszt potrafi wrócić z odległości ponad 30 km.
Kiedyś u mnie, taki kupiony z woliery gołąb po wypuszczeniu poleciał do pobliskiego lasu, usiadł chwilę na sośnie, i zamiast lecieć w stronę gołębnika, na którym siedziało a obok fruwało stadko gołębi, poleciał w głąb lasu z gracją NRD-owskiej zapaśniczki...
Troszkę za dużo tych "przypadków" z kiepską orientacją i lotnością gołębi z woliery. Nikt z moich znajomych nie ma o takich gołębiach dobrego zdania (mam na myśli osoby, które wypuszczają gołębie).
Z tymi karierami latającymi lepiej od srebrniaków, to zapomniałeś chyba wspomnieć, że były to ptaki starego typu.
Zresztą... czy wyobrażasz sobie życie charta nie wypuszczanego z kojca przez całe życie ?...

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » pt sie 15, 2008 12:08 pm

Witam.Tak to były kariery starego typu.Tylko że ja nie widzę związku "stary" czy "nowy" typ ,z lataniem.Znam osobiście dwa stada karierów nowego typu w wolnym oblocie.Całkiem przyzwoite kariery.Nikt się z nimi nie pieści a ptaszki doskonale dają sobie radę w wolnym oblocie.Nie widzę też(mowa o karierach) związku między klasą gołębia a lotem .I ten z 97 pkt-ami i ten z 91 pkt-ami może bardzo dobrze latać.Wszystko zależy od hodowcy i zdrowia ptaków.Co do orientacji w terenie to miałem siwego kariera,który pokonał bez problemu trasę W-wa-Czerwińsk/n Wisłą.Samochodem to 60 km.W linii prostej może 40 ,może 45 km.Leciał około 40 minut.Inna sprawa wolierowanie gołębi wysokolotnych czy wywracających.Tu faktycznie zmienia się całkowicie selekcja.Wystawiane ptaki z woliery hodowca selekcjonuje pod wzorzec.Natomiast ptaki w wolnym oblocie selekcjonuje się pod sposób latania.Jednak mimo,że będzie to trwało dłużej ,uważam,że można pogodzić te dwie sprawy.Latanie i wygląd.Trzeba jednego ,zmienić regulaminy.Punktować i sposób latania i wygląd. Obecnie hodowcy idą na łatwiznę i hodują tylko na wzorzec.Pozdrawiam.Ps.Niektóre z kilkunastu metrów ,jednak niektóre musiały iść daleko.Widziałem powrót karierki.Szła wysoko i całkim zgrabnie wylądowała na dachu domu.Była mocno zmęczona.Cholera ją wie gdzie nocowała.

Awatar użytkownika
SETER
Posty: 825
Rejestracja: sob lis 26, 2005 9:59 pm
Lokalizacja: C.K Galicja
Kontakt:

Post autor: SETER » ndz sie 17, 2008 5:48 pm

Witam,
Opal czy naprawdę nie widzisz różnic anatomicznych (tych mających wpływ na sprawność lotową) między karierem starego typu, a współczesnym ? :lol: Nie rób sobie jaj. Utrzymywanie na wolnym oblocie to jedno, a dobra lotność to drugie. Sam pisałeś o młodych po mamkach oraz o młodej karierce. Te gołąbki nie siedziały w wolierze kilka lat. Zresztą nie pisałem o karierach, tylko o rasach wysokolotnych.
A tak bardziej w temacie wysokolotnych, to zakładając, że kolega kol. Golebiewskiego nie "zaokrągla" :wink: tego czasu lotu młodych do dwóch godzin, to jednak są to młode, a nie stare, które siedzą w wolierze kilka lat. Przecież kalectwo nabyte (zanik mięśni i orientacji przestrzennej) się nie dziedziczy :!: :idea: :wink:
Natomiast brak selekcji pod katem długości czy wysokości lotu (woliera) bardzo odbija się na zdolnościach lotowych potomstwa. Wystarczy popatrzeć na polskie rasy wysokolotne. Niech kol. Poldi napisze, jak wygląda "lotność" kilkuletnich zamojskich kupionych z woliery.
Słowo "kalectwo" jest równoznaczne w języku polskim z niepełnosprawnością - może być ona okresowa, oraz nabyta ( w tym wypadku przetrzymywanie w wolierze).
Tak na zdrowy chłopski rozum, jeśli np. dziecko w pierwszych latach życia będziemy przetrzymywać w zamknięciu, to w wieku dorosłym maratończykiem raczej nie zostanie (kiedy do grzyba ciężkiego mają mu się rozwinąć mięśnie ?).
PS.
szukałem w Internecie definicji słowa "kalectwo" (aby upewnić się, czy nie popełniłem gafy językowej) i na drugim miejscu w wyszukiwarce ukazał się nagłówek "Płytka wyobraźnia to kalectwo" - no właśnie, życzę hodowcom wysokolotów aby zachowali sporo wyobraźni, zwłaszcza, gdy chcą zamknąć gołębie na stałe w wolierze.
Pozdrawiam

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Post autor: opal » ndz sie 17, 2008 7:05 pm

Witam.Samo zamknięcie w wolierze nie powoduje zaniku mięśni(znam kilku facetów po wieloletnich wyrokach,którym przybyło a nie ubyło)).Zgodzę się jednak,że tym ptakom brak odpowiedniego treningu.Trening to sprawa hodowcy.Po wypuszczeniu takich ptaków potrzeba trochę czasu aby ptaki te dorównały ptakom w wolnym oblocie.Jak pisałem nie znam się na wysokolotnych jednak "na chłopski" rozum gołąb wysokolotny(dobry lotnik) zamknięty w wolierze nie zapomina jak się lata.To my odbieramy mu tę możliwość.Założę się,że taki ptaszek po wypuszczeniu ,po kilku tygodniach będzie pięknie latał.Co innego młode po nim.Tu kłania się selekcja.Dotyczy to wszystkich ras.Hodowca-wolierowiec nie zwraca uwagi na to czy ptak dobrze lata czy też nie.W wolnym oblocie nowe kariery też bedą dobrze latały jednak hodowca będzie zmuszony zwracać uwagę nie tylko na pokrój ale także na lotność.Inaczej to koty,psy i jastrzębie przeprowadzą za niego selekcję.Sam mam zamiar po przeniesieniu gołębników wypuścić wszystkie ptaki.Wyjątek będą stanowiły te najcenniejsze ze stada zarodowego.Jednak nie będę ich trzymał w zamknięciu dlatego,że będą słabiej latały .Te gołębie są dla mnie zbyt cenne aby zginęły.Mam zamiar zmienić mamki na jakąś rasę wysokolotnych(pięknie latających).Może byś mi coś doradził Seterku.Muszą pięknie latać i dobrze karmić.Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » pn sie 18, 2008 10:25 am

Poldi pisze:
Brałem zamojskie z wolier i po kilku miesiącach latały po kilka godzin. Były to ptaki 2-3 letnie.
Nie zgodz się z tą wypowiedzią
Pochodze z Zamojskiego i hodowałem różne zamojskie przez kilkanaście lat. Kupowałem ptaki ze strychów :? , wolier :( i nikt mi nie wmówi że gołebie zamojskie 2-3 letnie które od pisklaka całe życie spędziły w zamknięciu po kilku miesiącach będą latały po kilka godzin.
Takie gołębie nie wiedzą co to dach, jaka kolwiek przeszkoda.
Siadają po drzewach po prostu tragedia :x
Poldi Twoja sprawa, możesz nie wierzyć. Tak jak zapewne nie uwierzysz, że pierwszy lot młodego grzywacza polskiego trwał prawie 3 godziny. Jak to możliwe, bez wcześniejszych lotów? Aż chce mi się powiedzieć, że to co piszesz o zamojskich to aż niemożliwe. Jak ja trzymałem tą rasę, nieloty to była rzadkość. Była raczej tylko kwestie czy wytrzyma 2-3 godziny, bo takich już nie chciałem mieć u siebie. Ale jeżeli chcesz podyskutować o zamojskich to może przy tej rasie nie przy gdańskich.
golebiewski

Poldi
Posty: 51
Rejestracja: pn wrz 11, 2006 9:12 pm
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Post autor: Poldi » wt sie 19, 2008 6:33 am

..
Ostatnio zmieniony śr lis 21, 2012 8:39 pm przez Poldi, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawienia dla wszystkich milosnikow golebi.

Subbuteo
Posty: 201
Rejestracja: sob lis 19, 2005 9:16 pm
Kontakt:

Post autor: Subbuteo » wt sie 19, 2008 2:00 pm

Kolega, Dispar pisząc o pocztowych ma rację- skrótowo opisane ale prawda. Nie ma najmniejszego sensu porównywać gołębi pocztowych do rasowych- zupełnie odmienne typy hodowli. Tutaj pierwsza selekcja odbywa się właśnie na podlotach i lotach młodych. Gołębie, które przelecą loty (lub dla bardziej wymagających zrobią wszystkie konkursy) zostają, reszta precz. Potem te co zostaną lecą jako roczniaki i bardzo często większość z nich ginie- tutaj gołąb nabiera wartości wraz z z nabieraniem doświadczenia w powrotnolotności (to nie tylko prędkość z jaką wraca).No, ale nie o pocztowych ta dyskusja się toczy.

Całego wątku dokładnie nie analizowałem, ale sam hoduję gdańskie pod wolierą i moje zdanie jest takie.

Nazwa rasy moim zdaniem nie jest najważniejszą sprawą. O tym, czy dane gołębie będą rzeczywiscie lotne, czy tez wystawowe nie decyduje ich nazwa! My też nie decydujemy o swym imieniu ani nazwisku i nie mają one nic wspólnego z naszymi cechami (Miałem studenta nazwiskiem Bystry, który był tępakiem do potęgi!..może nie powinienem tego pisać...)

O tym jak ptaki będą użytkowane decyduje ustawiony przez hodowcę kierunek hodowli.
Tak, hodowcą jest tylko ten, kto rozmnażajac ptaki dąży do uzyskania jakiegoś tam efektu. Utrzymywanie gołębi dla samego karmienia i patrzenia na nie, nie jest hodowlą.

Oczywiście można nastawić się na lot-proszę bardzo, na wygląd- czemu nie, jak i na jedno i drugie-kwestia wyboru.

Ja też utrzymuję gdańskie pod wolierą. Głównie dlatego, ze za cel swojej hodowli postawiłem utrwalanie rzadkich odmian barwnych, jednak przy zachowaniu możliwie najlepszej jakości ptaków. Od 7, czy 8 lat główny nacisk kładę na rysunek sroczy. Jest to odmiana bardzo trudna do wypracowania u tej rasy, chociaż sroki czarne mam już w miarę przyzwoite. W tym roku udało mi się wyhodować srokę w kolorze żółtym i to niezłą. Samiczka. W naszym kraju wielka rzadkość. Nie wyobrażam sobie, bym miał tego gołębia wypuścić z woliery-w mojej hodowli to ja jestem jastrzębiem i ja decyduję co zginie, a co przeżyje.

Podsumowując,
Panowie! Jak chcecie kłóćcie się dalej, ale nie ma to żadnego sensu i do nikąd nie prowadzi. Każdy z Was objął inny kierunek w hodowli, trzyma się go i trzymać powinien. Na fakt pod jaką nazwą zrejestrowano daną rasę i tak nie macie wpływu, więc po co to wszystko?
Pozdrawiam:
T.S.

Awatar użytkownika
golebiewski
Posty: 723
Rejestracja: pn kwie 16, 2007 3:37 pm
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: golebiewski » wt wrz 02, 2008 1:59 pm

golebiewski

kleniu1
Posty: 37
Rejestracja: pt sty 16, 2009 11:03 pm
Kontakt:

Re: Gdański Wysokolotny

Post autor: kleniu1 » czw cze 04, 2009 11:20 am

zapraszam na moja autorka stronkie o rasie gdański wysokokotny www.gdanski-wysokolotny.cba.pl

Zjak
Posty: 1663
Rejestracja: pn gru 11, 2006 6:47 pm
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Gdański Wysokolotny

Post autor: Zjak » czw cze 04, 2009 7:42 pm

kleniu1 pisze:zapraszam na moja autorka stronkie o rasie gdański wysokokotny http://www.gdanski-wysokolotny.cba.pl
Obejrzałem, ale na razie nie ma się czym zachwycać. Jak znajdę czas to Ci coś tam napiszę.

Pozdr.
golebie.wombat.fc.pl

Awatar użytkownika
Martynluter
Posty: 26
Rejestracja: pt kwie 30, 2010 6:27 pm
Kontakt:

Re: Gdański Wysokolotny

Post autor: Martynluter » czw cze 24, 2010 8:35 pm

Koledzy mam pytanie czy ktoś ma przypadkiem ( wiem ,ze o tej porze graniczy to z cudem) wolną samiczkę w kolorze rot bunt. Z góry dziękuję za odpowiedż. Pozdrawiam

ODPOWIEDZ