co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Awatar użytkownika
Jarek Siedlecki
Posty: 512
Rejestracja: wt sie 07, 2007 9:11 am
Lokalizacja: Siedlce
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Jarek Siedlecki » czw cze 24, 2010 9:05 pm

Miker, kontynuuj bo większość z nas nie potrafi dać sobie rady z jastrzębiami. :(
Dirko

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: krzysiek » czw cze 24, 2010 9:18 pm

Zgadzam się z Jarkiem. Z wielkim zainteresowaniem czekam na podpowiedź, co zrobić, by sobie humanitarnie z drapolem poradzić.

emil17
Posty: 27
Rejestracja: pt maja 21, 2010 7:44 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: emil17 » czw cze 24, 2010 9:22 pm

Sowa puchacz niszczy gniazda jastrzębi.co zmniejsza ich liczebność.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » czw cze 24, 2010 9:45 pm

Kurcze napisałem dość długi post na temat jastrzębi ale mi zniknął. Nie mam siły pisać kolejnego więc w skrócie. Jastrząb doskonale zapamiętuje gdzie i kiedy się najadł. Patroluje okolicę jednak praktycznie o tej samej godzinie codziennie. Jeżeli np. zaobserwujemy że atakuje lub przelatuje o godzinie 8 to wypuszczamy ptaki o 9 (należy obserwować przez jakiś czas np. tydzień). Jego zegar biologiczny jest dość dokładny. Ja tym sposobem wyeliminowałem praktycznie ataki. Przez całą zimę straciłem 2 ptaki. Rok wcześniej gdy się nie zastanawiałem jak temu zapobiec traciłem jednego dziennie. To samo praktykuje latem i również nie mam ataków. Kiedyś przylatywał przed wieczorem to zamykałem je godzinkę wcześniej i ataki ustały. Dodatkowo jeżeli zdarzy się że zginie nam ptak w wyniku ataku jastrzębia mozemy przetrzymać ptaki przez dzien lub dwa. Ważne aby go nie przyzwyczaić do darmowego posiłku. Zacznie latać po jedzenie gdzie indziej. Prosty bilans energetyczny: nie będzie miał co jeść więc nie będzie marnował energi.
Ad Emil wierz mi puchacz niszczy też gniazda bielików, orlików krzykliwych oraz innych drapieżników od 100 lat jest jednak ptakiem na wymarciu a w tym okresie były znaczne wzrosty i spadki liczebności zarówno wymienionych przeze mnie gat. jak i jastrzębi.

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Dispar » czw cze 24, 2010 10:10 pm

W sezonie lęgowym nie mam problemu z jastrzębiami ale zmienia się to już jesienią. Dlatego moje gołębie są zamknięte od pażdziernika do marca i wychodzą tylko na woliery.

Mixer - znam kilku zapalonych ornitologów z uprawnieniami do obrączkowania hodujących gołębie pocztowe - jesteś kolego z Mazowsza?

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: arbiter » czw cze 24, 2010 10:19 pm

Miker nie Mixer :)

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » czw cze 24, 2010 10:27 pm

Słuszna uwaga Arbiter :D Tak Dispar jestem z mazowieckiego. Nawet dość blisko Ciebie mieszkam, jeżeli oczywiście jesteś z "tych" Łosic.
Właśnie jesienią i zimą opisany sposób sprawdza się najlepiej. Wtedy godziny ataków są "sztywniejsze".

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: krzysiek » czw cze 24, 2010 10:33 pm

Czyli, skoro u mnie ma miejsce kilka ataków dziennie i to o różnych porach, to mogę przypuszczać, że mam pecha i moje ptaki mieszkają na styku terenów łowieckich kilku par?

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: opal » czw cze 24, 2010 10:41 pm

Witam.Podobnie jest z sandaczami.Trafisz na porę ataków i znajdziesz miejscówkę to możesz sobie regulowac zegarek.Ataki zaczynają się zawsze o tej samej porze w danym miejscu.Potem sandacze zmieniają żerowisko i znowu jest brak brań.Wracając do gołębiarza i do tajemniczego drapola od kogutów.Gołębiarz to podstępny rabuś.Skrada się z drzewa na drzewo i wykorzystuje każdą osłonę by zaatakowac na pewniaka.Ten niby raróg codziennie patrolował swój rewir i szybował dosyc wysoko na niebie.Uderzał z góry bezpośrednio na kurę.I wielokrotnie widziałem sylwetkę gołębiarza i tego niby raroga na tle nieba.To całkiem inne drapieżniki.Mikier masz gdzieś zdjęcie raroga i gołębiarza w locie?Wtedy będę miał lepsze porównanie.Pozdrawiam

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: bubi » czw cze 24, 2010 10:50 pm

Miker pisze:Pigeon ja nie mówię że twoje ptaki złapała sowa, tak jak napisałem wcześniej była to praktycznie na 100% kuna. Mało wiesz o sowach. Badając wypluwki płomykówek, uszatek natknąłem się nie jeden raz na szczątki gołębi. Do tego często hodowcy którym giną ptaki zastawiają pułapkę w którą często łapie się sowa. Z tym pędem to już wogole pocisnąłeś :D Gdybyś np. jeden raz w życiu trzymał sowę w ręku wiedziałbyś że jej żaden pęd nie jest potrzebny do zabicia gołębia. Mam bliznę na ręku, podczas obrączkowania uszatki zagapiłem się i mi rączkę przebiła na wylot. Dodam że nie pędziła:D tylko była trzymana przeze mnie. Gdybym nie wiedział o czym piszę to bym poprostu nie pisał.
Znam ten ból,miałem kiedyś błotniaka na ''rekonwalestencji'' i też mie ''chwicił'' za ręke.Wrażenie niesamowite,ile taki ptak ma siły :wink:
mbudniewicz.pl.tl

Dispar
Posty: 1099
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:55 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Dispar » czw cze 24, 2010 11:01 pm

Ciekawa strona krórą mam w "Ulubionych" - jest tam nawet temat o hodowcach gołębi i ich wypowiedziach o jastrzębiach.
http://sokolnictwo.pl/forum/

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » pt cze 25, 2010 8:01 am

Ad. Krzysiek masz kilka ataków dziennie bo drapol przywyczaił się że ma darmowe posiłki. Jeżeli ginie ci więcej niż dwa ptaki dziennie to rzeczywiście może być granica rewirów. Musisz go odzwyczaić. Nie puszczać przez jakis czas ptaków codziennie tylko co dwa dni. Oczywiście bez żadnych schematów bo drapole z łatwością się nauczą. Po pewnym czasie zauważysz że jastrząb pojawia się rzadziej i wtedy możesz kombinować z godzinami wypuszczania u mnie sposób skutkuje. Nigdy nie zabiłem jastrzębia, próbuję radzić sobie inaczej.
Ad Opal rozmawiałem ze starym myśliwym odnośnie gwary jakiej się kiedyś za dobrych czasów polowań na ptaki drapieżne używało. Otóż wspomniany przez Ciebie "kurzaj" to był właśnie jastrząb. W sumie dla zwykłego śmiertelnika w Polsce występują głównie jastrzebie :D. Fakt raróg atakuje w opisany przez Ciebie sposób ale już opis który nam przedstawiłeś odnośnie wyglądu to jastrząb, przynajmniej odrazu mi przyszedł do głowy. Mam dużo zdjęc ale w ksiązkach. W skrócie raróg dość długie zaostrzone skrzydła oraz dość krótki ogon. Jastrząb natomiast ogon długi, lekko zaokrąglony na końcu, skrzydła krótkie ale masywne, szerokie i bardzo zaookraglone. Tak wyglądają sylwetki tych ptaków w locie
Ad. Bubi błotniak przy sowie to grzeczny zwierzak :D Ale jak się wbije szponami to też boli :roll:

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: krzysiek » pt cze 25, 2010 10:56 am

Widziałem kiedyś, jak sowa potrafi poharatać. Jechaliśmy z kumplem na motorze, wracaliśmy późną nocą z wiejskiej zabawy. Było to lat temu dwadzieścia kilka.Nagle coś przywaliło w przednie koło. Myślałem, że zając lub coś w tym stylu. W każdym razie kumpel nie utrzymał maszyny i zaliczyliśmy wywrotkę. Jak się pozbieraliśmy, w świetle lampy zobaczyliśmy leżącą na drodze sowę. Wyglądała jak martwa. Kumpel, litościwa dusza, żal mu się ptaka zrobiło i postanowił go reanimować. Wziął ptaszysko do ręki i przyszło mu do głowy, że posłucha , czy ptaszkowi serduszko bije. To była rzeźnia! Myślałem, ze biedak stracił oczy i został oskalpowany. Darł się jak potępieniec, aż ludzie w wiosce, jakiś kilometr dalej zaczęli palić swiatła i wychodzić z domów.Jakoś go opatrzyli i zawieźli do szpitala, ale biedak do dzisiaj ma blizny na twarzy.Niech ktoś spróbuje mu powiedzieć, żeby reanimował ranną sowę. Można zęby stracić.

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: opal » pt cze 25, 2010 3:11 pm

Witam.Ad.Miker piszesz o wyglądzie ptaka.Zanim wspomniałem o rarogu pogrzebałem trochę w necie.Oglądałem wiele zdjęc i właśnie raróg mi najbardziej pasował.A naprawdę widziałem ptaka z bardzo bliska.Jednak to była zacięta walka raz drapol na górze raz kogut.Ptak gdy mnie zobaczył odleciał kawałek i usiadł na płocie.Wcale mu się nie śpieszyło z ucieczką.Najwyrażniej miał ochotę skonczyc walkę.Jednak wtedy właśnie miałem okazję chwilę na niego popatrzec.Po obejrzeniu zdjęc byłem pewny,że to raróg.Zjak pisał o starej samicy jastrzębia gołębiarza.Jednak nawet stara samica ma w locie długi wąski ogon.Ten ptak miał ogon krótszy i szerszy.Ponadto jastrząb uderza zawsze znienacka.Nic nie widzisz i nagle buch,masz po gołębiu.Ten uderzył z góry z dużej wysokości,złożył skrzydła i runął na koguta.Widziałem dokładnie cały atak od początkowej fazy.Tylko dlatego zdążyłem dobiec i uratowac kogutowi tyłek.Jednak też czytałem,że raróg to bardzo rzadki ptak i u nas nie gniazduje.A ten musiał miec w pobliżu gniazdo i codziennie patrolował swój rewir łowiecki.Stąd zapytanie i moje wątpliwości.Pozdrawiam.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » pt cze 25, 2010 6:29 pm

Ad. krzysiek w Polsce jest jedna sowa tak niebezpieczna ze gdy idzię się na jej wabienie w celu liczenie trzeba zakladać kask 8) i to nie żart. Może ktoś wie o jakiej sowie mówie??
Ad. opal w naturze niczego nie można wykluczyć, zdarzają się rózne ciekawe rzeczy. Skoro mówisz że wiesz jak wygląda jastrząb to ja Ci wierzę.

bubi
Posty: 531
Rejestracja: pn lip 30, 2007 4:59 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: bubi » pt cze 25, 2010 7:10 pm

Miker pisze:Ad. krzysiek w Polsce jest jedna sowa tak niebezpieczna ze gdy idzię się na jej wabienie w celu liczenie trzeba zakladać kask 8) i to nie żart. Może ktoś wie o jakiej sowie mówie??
Ad. opal w naturze niczego nie można wykluczyć, zdarzają się rózne ciekawe rzeczy. Skoro mówisz że wiesz jak wygląda jastrząb to ja Ci wierzę.
Witam,masz racje nic nie można wkluczyć :wink: .Jakieś 7-8 lat temu niedaleko mnie zimował bielik,takwięc wszystko możliwe :)
mbudniewicz.pl.tl

opal
Posty: 2655
Rejestracja: ndz kwie 16, 2006 5:32 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: opal » pt cze 25, 2010 7:38 pm

Witam.Ad.Miker.Pytasz czy stary gołębiarz wie jak wygląda jastrząb gołębiarz? Właśnie jastrząb a nie choroby był moim największym zmartwieniem.Przez te trzydzieści lat hodowli,kilkanaście sztuk miałem w ręku.Nie pytajcie co z nimi zrobiłem bo nie odpowiem.Bieliki z warszawskiego azylu wypuszczają w Pieńkowie.Co najmniej jedna para osiadła w Kampinosie . A po drugiej stronie Wisły jest Czerwińsk ,gdzie mam swoją działkę.Bardzo często je obserwuję gdy jestem z wędką nad Wisłą.A bobrów tam jak szczurów.Raz jednego zapiąłem na spining,myślałem,że to spory szczupak.Pozdrawiam.

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: krzysiek » pt cze 25, 2010 7:59 pm

Ta sowa była nieduża. Nie pamiętam, wracaliśmy z zabawy, mieliśmy po 20 lat, do tego jeszcze po spożyciu. Może płomykówka. Koleś przysunął twarz do nieprzytomnego ptaka, ten nagle ożył, był przerażony więc użył pazurów, może dzioba też. W każdym razie kumpel ma pokancerowaną twarz a ptak uciekł.Gdyby ptaka nie ruszał, ten pewnie by spokojne odleciał i nie atakował człowieka.Tak mi się wydaje.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » pt cze 25, 2010 9:45 pm

Ad. Opal nie pytam, domyślam się że wiesz :D . Jednak nawet starzy warszawscy gołębiarze nie wiedzieli co się dzieje z ich gołębiami, gdy w Warszawie pojawiły się sokoły wędrowne. Gołębie wiedziały jak uciekać,co jest dla mnie niezwykłe, rozpoznały drapieżnika i przed sokołem zamiast iść w górę jak przed jastrzębiem wszystkie uciekały w dół.
Ad. krzysiek każda sowa potrafi używać swoich szponów i wszystkie mają bardzo silny uścisk. Tamta sowa była zdezorientowana, poprostu ratowała życie.

arbiter
Posty: 1244
Rejestracja: czw lis 19, 2009 9:41 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: arbiter » sob cze 26, 2010 10:11 pm


krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: krzysiek » ndz lip 04, 2010 10:25 pm

Ok. O jastrzębiach już coś się dowiedzieliśmy, teraz pora na krogulce, bo z nimi też mamy sporo kłopotu. Miker, prosimy do tablicy.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » pn lip 05, 2010 5:21 pm

Witam Skoro mnie wezwano to i jestem :D Zagrożenie ze strony krogulca jest o połowe mniej poważne niż zagrożenie ze strony jastrzębi :P, przynajmniej teoretycznie. Tylko samica krogulca jest na tyle duża aby upolować gołębia. Samiec jest od niej mniejszy i poluje na mniejsze ptaki. Dzieje się tak nie bez powodu, dzięki temu że samiec poluje na mniejsze ptaki a samica na większe krogulce są w stanie lepiej wykorzystać łowisko. Tak jak wcześniej pisałem na gołębie poluje wyłącznie samica. Potrafią być bardzo przebiegłe i uciążliwe jednak podobnie jak jastrzębie odwiedzają dany teren regularnie jeśli znajdują na nim pokarm. Jeżeli upolują gołębia to sa w stanie przylatywać kilka razy dziennie w to samo miejsce. Jedyny sposób to nieregularne wypuszczanie, przetrzymywanie ptaków po każdym udanym ataku krogulca, odstraszanie klaszcząc lub strzelając petardami gdy widzimy patrolującą samicę. Innych sposobów nie ma ale te wyżej wymienione wystarczają. U mnie przynajmniej to dziala. Wierzcie mi lub nie ale nie notuję strat ze strony ptasich drapieżników. Staram się zrozumieć drapieżnika a on postępuje wg. bardzo przewidywalnych zasad, tu najważniejszy jest bilans energetyczny nie będzie przylatywał jeśli nic nie upoluje. Jeszcze jedno ważne aby odbierać krogulcowi czy jastrzębiowi upolowanego ptaka. Wkońcu się zniechęci. Pozdrawiam

Chaczins
Posty: 85
Rejestracja: ndz maja 23, 2010 10:00 pm
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Chaczins » pn lip 05, 2010 5:46 pm

Jak odbierać tego upolowanego ptaka? :D
GG 9883309

krzysiek
Posty: 3655
Rejestracja: ndz lis 20, 2005 9:53 pm
Lokalizacja: kalisz
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: krzysiek » pn lip 05, 2010 6:53 pm

Złapana zdobycz to dla ptaka jednak poważny ciężar. Kiedyś musi z nią usiąść, by ją zjeść lub po prostu nie będzie w stanie lecieć z nią dalej. Trzeba mieć dobrą kondycję i mnóstwo determinacji i po prostu gnać za drapolem tak długo, aż porzuci zdobycz.W lesie to bardzo trudne. jednak na polu się udaje. Sprawdziłem. Jeśli drapieżnik niesie gołębia nad polem, to nie wyrobi więcej jak 300 - 400 m. i porzuca zdobycz.Męczące, ale przynajmniej mam satysfakcję, że chociaż upolował mi ptaka, to pozbawiłem go posiłku. pytałem o krogulce, bo teoretycznie zagrożenie z ich strony jest spore. czytałem ostatnio zestawienie stanu liczbowego par lęgowych drapieżników na terenie naszego kraju. Podano tam, że mamy 6000 par lęgowych jastrzębia gołębiarza i do 35 000 par krogulca. Nawet jeśli realnym zagrożeniem są samice krogulca, to potencjalne zagrożenie z ich strony jest przeszło dwukrotnie większe ( ok. 17 000 samic) niż ze strony jastrzębi. Jak ma się to do stanu faktycznego i jak wobec tego postępować w zależności od terenu , na którym nasze hodowle się znajdują. U mnie na przykład specyfika terenu sprawia,że mam do czynienia z zagrożeniem ze strony obydwu drapieżników.

Miker
Posty: 55
Rejestracja: śr lis 25, 2009 9:17 am
Kontakt:

Re: co za zwierzak zaatakował mi gołębie...

Post autor: Miker » wt lip 06, 2010 8:46 am

Ad.Chaczins odbierać tak jak napisał krzysiek, niestety czasem trzeba się poświęcic.
Ad. krzysiek co do liczebności jastzębi i ogólnie ptaków drapieżnych zależy kto dane szacunki robi, często są bowiem bardzo rozbieżne. Z moich informacji jastrząb to ok. 3 500- 6 000 par z tendecją w ostatnich latach do spadku liczebności (ostatnie 5 lat) oraz krogulec jakies 3 000 - 5 000 par z tednencją do wzrostu liczebności. Twoja dane o 17 000 samic są chyba zawyżone.

ODPOWIEDZ